Wojewódzki Szpital Specjalistyczny im. Fryderyka Chopina w Rzeszowie

Opis usługi Wojewódzki Szpital Specjalistyczny im. Fryderyka Chopina w Rzeszowie

Początki szpitala sięgają roku 1832, gdy dzięki dobrowolnym datkom mieszkańców Rzeszowa powołano do życia placówkę medyczną. Kolejne lata pokazywały jak się rozwijał ośrodek, rozbudowując swoją powierzchnię oraz wzbogacając ofertę usług medycznych. Rosło również znaczenie i prestiż szpitala, który największy rozkwit przeżywał od połowy XX wieku. Doskonale potrafił wykorzystać nie tylko nowinki i możliwości techniczne, ale również współpracę z takimi jednostkami jak Krakowska Akademia Medyczna, dzięki czemu powstał Zespół Nauczania Klinicznego. Inną ważną placówką, która powstała w latach osiemdziesiątych jest Instytut Medycyny Klinicznej. Szpital pod obecną nazwą funkcjonuje od 1999 roku, a jego strukturę tworzą: osiemnaście oddziałów, Izba Przyjęć, pracownie i zakłady diagnostyczne oraz poradnie specjalistyczne. Placówka nie prowadzi własnej Szkoły Rodzenia, ale ściśle współpracuje ze Szkołą „Homo Homini” – cena za kurs wynosi 250 zł. Wysoką jakość świadczonych usług potwierdzają zdobyte certyfikaty: Certyfikat ISO 9001:2000 oraz tytuł „Szpitala bez bólu”.

Kliniczny Oddział Ginekologii i Położnictwa
Oddział jest jednostką referencyjną dla województwa podkarpackiego, co oznacza, że są tutaj pacjentki z wszystkimi chorobami ginekologiczno-położniczymi, w tym najbardziej skomplikowanymi. Zakres świadczonych usług obejmuje: ginekologię operacyjną (operacje rekonstrukcyjne, mięśniaki macicy, torbiele i guzy przydatków); zabiegi endoskopowe (histeroskopia i laparoskopia); przypadki patologii ciąży (porody przedwczesne, patologia łożyska i płodu); konsultacje w zakresie ginekologii i położnictwa; onkologię ginekologiczną (leczenie nowotworów narządów płciowych) oraz zaburzenia statyki narządów płciowych z zaburzeniami trzymania moczu. Jednostka wyposażona jest w trzy nowoczesne sale operacyjne oraz najwyższej klasy sprzęt do diagnostyki płodu (w tym komputerowy aparat do EKG płodu).Tutaj znajduje się również siedziba Wojewódzkiego Konsultanta ds. Ginekologii i Położnictwa. Oddział posiada 90 łóżek.

Oddział Noworodków z Intensywną Opieką Medyczną

Pierwszy na Podkarpaciu Oddział Noworodków powstał w 1948 roku właśnie w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym im. Fryderyka Chopina w Rzeszowie. Jednostka posiada III, najwyższy stopień referencji w skali opieki nad matką i dzieckiem. Po ponad 45 latach działalności, w 1993 roku oddział poszerzył zakres swoich usług, ukierunkowując się na pomoc najmniejszym pacjentom, którzy wymagają szczególnej opieki. W ten sposób powstał Oddział Noworodków z Intensywną Opieką Medyczną, który po dzień dzisiejszy przyjmuje wcześniaki oraz dzieci, które urodziły się z bardzo niską masą ciała. Oddział wyposażony jest w nowoczesną aparaturę medyczną, która w połączeniu z profesjonalizmem i doświadczeniem wysoko wykwalifikowanego personelu pozwala na trafne diagnozowanie chorób oraz podejmowanie działań profilaktycznych. Na tym oddziale, jako w jedynej jednostce medycznej w regionie podkarpackim prowadzona jest nowoczesna terapia oddechowa (z wykorzystaniem wentylacji oscylacyjnej i konwencjonalnej, terapii tlenkiem azotu oraz aparatury n-CPAP) oraz lecznictwo dzieci urodzonych w zamartwicy. Jednostka zajmuje się również prowadzeniem działalności dydaktycznej, w ramach której szkoleni są tutaj lekarze neonatolodzy, położne, pediatrzy oraz pielęgniarki, które specjalizują się w terapii noworodka. Możliwe jest również odbycie staży podyplomowych.

Podkarpackie Centrum Onkologii

Przy szpitalu działa Podkarpackie Centrum Onkologii, które oferuje lecznictwo radykalne i paliatywne, w zakresie onkologii ginekologicznej. Na oddziale stosowane są następujące metody leczenia: radiochemioterapia, teleradioterapia, chemioterapia oraz brachyterapia. Przyjmowane są tutaj pacjentki ze złośliwymi odmianami nowotworów narządów rodnych, które do swojej dyspozycji mają 31 łóżek w pięciu salach – w każdej znajduje się telewizor.

WARUNKI NA SALI PORODOWEJ

- trzy oddzielone od siebie stanowiska porodowe,
- w pełni wyposażona łazienka (toaleta + prysznic),
- wydzielona sala, w której wykonywane są cesarskie cięcia,
- na sali znajduje się wyposażenie ułatwiające kobietom poród (worki sako, materace, piłki),
- sala jest dostosowana do odbywania porodów rodzinnych,
- chęć odbycia porodu rodzinnego nie wymaga wcześniejszego zgłoszenia.

WARUNKI NA SALI POŁOŻNICZEJ
- sześć dwuosobowych sal, dostępnych nieodpłatnie,
- dwa kompleksy sanitarne,
- jedna dwuosobowa sala Intensywnej Opieki Medycznej,
- jedna pięcioosobowa sala pooperacyjna,
- noworodek po porodzie może pozostać przy matce – standardowo na okres dwóch godzin,
- system rooming-in, umożliwiający stały kontakt matki z dzieckiem.

ZNIECZULENIE

- znieczulenie farmakologiczne,
- gaz Entonox.

DOSTĘPNE RODZAJE PORODU
- w szpitalu dostępne są trzy rodzaju porodu: siłami natury, przez cesarskie cięcie oraz rodzinny,
- wszystkie formy porodu są nieodpłatne,
- istnieje możliwość wykonania nacięcia krocza, jeśli są ku temu wskazania medyczne.

POBYT W SZPITALU PO PORODZIE
Po porodzie każda pacjentka ma zagwarantowaną pomoc wysoko wykwalifikowanego personelu lekarsko-pielęgniarskiego. Położne są do dyspozycji przez 24 godziny na dobę - dyżurują w systemie dwuzmianowym. Pomoc noworodkom z komplikacjami oraz wcześniakom zapewnia profesjonalny Oddział Neonatologiczny, który posiada III, najwyższy stopień referencyjności. W szpitalu dostępne są podstawowe przybory dla dziecka (np. ubranka i pieluchy), ale zaleca się, aby pacjentki miały ze sobą rzeczy na podstawową wyprawkę dla noworodka.

Pomoc dodatkowa
Matki, które potrzebują dodatkowego wsparcia, np. fizjoterapeuty lub psychologa, taką pomoc mają zapewnioną na miejscu. Położne uprawnione w zakresie doradztwa laktacyjnego udzielą wszelkich porad związanych z karmieniem piersią.

Przybliżony czas pobytu:
- po porodzie siłami natury, jeśli nie wystąpiły żadne komplikacje – 2 doby,
- po nacięciu krocza – 2 doby,
- po cesarskim cięciu – 3 doby.

Odwiedziny:
Pacjentki mogą być odwiedzane od poniedziałku do niedzieli w godz. od 8.00. do 22.00. Spotkania odbywają w specjalnie przygotowanych pokojach odwiedzin.

Wyżywienie:
Posiłki wydawane są trzy razy w ciągu dnia: śniadanie, obiad, kolacja. Placówka posiada własną kuchnię.

WAŻNE TELEFONY
- Informacja telefoniczna – (17) 86 66 000
- Sekretariat Dyrektora – (17) 86 66 001
- Izba Przyjęć – (17) 866 61 01
- Kliniczny Oddział Ginekologii i Położnictwa, sekretariat – (17) 86 66 351
- Oddział Noworodków z Intensywną Opieką Medyczną – (17) 86 66 341
- Sala porodowa – (17) 86 66 251
- Szkoła Rodzenia „Homo Homini” - (17) 85 08 270

Położenie na mapie Wojewódzki Szpital Specjalistyczny im. Fryderyka Chopina w Rzeszowie

Opinie o usłudze Wojewódzki Szpital Specjalistyczny im. Fryderyka Chopina w Rzeszowie

5 gwiazdek
3 głosy
4 gwiazdki
10 głosów
3 gwiazdki
3 głosy
2 gwiazdki
6 głosów
1 gwiazdka
13 głosów

Średnia ocen:

3/5
Napisz swoją opinię
Pomóż innym podjąć właściwą decyzję
~Kamila
1/5

W szpitalu im. Fryderyka Chopina w Rzeszowie bardzo nie miłe pielęgniarki na porodówce! Doktorzy super, ale pielęgniarki do zwolnienia!

~Kamila
1/5

W szpitalu im. Fryderyka Chopina w Rzeszowie bardzo nie miłe pielęgniarki na porodówce! Doktorzy super, ale pielęgniarki do zwolnienia!

~mmmm
4/5

zgadzam sie z przedmówczynia, panie na oddziale poporodowym wogole nie powinny pracowac i tak nic nie robia i nie ifnformuja, zbedne etaty budzetowki. Poród ok:)

~mmmm
4/5

zgadzam sie z przedmówczynia, panie na oddziale poporodowym wogole nie powinny pracowac i tak nic nie robia i nie ifnformuja, zbedne etaty budzetowki. Poród ok:)

~mmm
4/5

doswiadczony personel zapewne po porodzie, łaska byla zeby zostawic dziecko zeby przewietrzyc sale, i to jaka łaska, zero informacji, zero opieki, czlowiek mogl pojsc do domu, oprocz tego docinki, ze mam 27 lat a to 1 dziecko, a ja niby nie interesowalam sie dziecmi ,,, slowa poloznej

~mmm
4/5

doswiadczony personel zapewne po porodzie, łaska byla zeby zostawic dziecko zeby przewietrzyc sale, i to jaka łaska, zero informacji, zero opieki, czlowiek mogl pojsc do domu, oprocz tego docinki, ze mam 27 lat a to 1 dziecko, a ja niby nie interesowalam sie dziecmi ,,, slowa poloznej

~Leona
5/5

tutaj pacjentka to po prostu świętość - traktowana jest dosłownie jak królowa!! miałam okropne bóle przy porodzie, ale lekarze i położne bardzo mi wtedy pomogli, że nie musiałam się tak męczyć. A po porodzie - istne wakacje :) POLECAM!!!!!!!!

~alcia 79
4/5

ja tydzień temu rodziłam na Szopena przez cc wszystko było dobrze nie powiem bardzo jestem zadowolona z dr.T Kluza który odbierał poród tak fajnie żartował w trakcie że ani nie odczułam ze to już po wszystkim potem przychodził pare razy do mnie na oddział zobaczyc jak sie czuje.Jestem zadowolona z tego szpitala i z połoznych ale z położnych od dzieci to masakra darły sie tylko żeby karmic dziecko naturalnie jak sie poszło do nich po mleko to patrzyły na człowieka jakby na wyrodną matkę a wiadomo ze po cc nie ma tak od razu pokarmu ja przynajmnie dostaje pokarm dopiero w domu.jedna taka pani blondyna to taka wredna że nie wieżyła i sprawdzała piersi matkom czy czasm nie kłamią a to przecież od matki zależy czy chce karmic czy nie .Zamykała w nocy drzwi żeby nikt jej nie przeszkadzał w nocnej drzemce masakra .

~Renata11
5/5

Ja jestem bardzo zadowolona z opieki na oddziale patologii ciazy w tym szpitalu,dwa tygodnie temu urodzilam tam dziecko (martwe)moaj ciaza byla prowadzona w innej miejscowosi,zaluje ze nie trafilam wczesniej do szpitala na Szopena,jestem pewna ze wtedy nic by sie nie stalo z moim dzieckiem,Dziekuje lakarzom oraz poloznym za znakomita opieke na oddziale patologi ciazy i polecam kobietom rodzacym aby wlasnie tam trafily..

~SZEF JAK SZPIEG
3/5

POLECAM TEN REPORTAZ DYREKCJI SZPITALA ZEBY RANO PRZYSZLI JAKO PRZYSZLI PACJENCI , TAM NA DOLE PRZY ZAPISIE MOZNA SIE ;ROZCHOROWAC ; DLUGIE KOLEJKI DO ZAPISU A JESZCZE DLUZSZA DO EKG . PANIE PRACUJA JAK; MROWECZKI ; NIE MAM ZASTRZEZEN ALE COS JEST NIE TAK Z ORGANIZACJA ZE ROBIA SIE OKROPNE KORKI, I TRZEBA CZEKAC GODZINAMI ZEBY DOSTAC SIE NA ODDZIAL .

DYREKCJO, SPROBUJ SIE ZAPISAC JAKO ZWYKLY PACJENT KTOREGOS RANKA DO SWOJEGO SZPITALA I MOZE REPORTAZ ;SZEF JAK SZPIEG ;POMOZE WAM ROZWIAZAC I USPRAWNIC PRZYJECIA.ZYCZE POWODZENIA

~żżż121
4/5

zgadzam się z większością opinii, lekarze ok, personel pielęgniarski opiekujący się po porodzie to dodatkowy stres. Musiałam mieć cc- to od razu panie pielęgniarki dały mi odczuć, że jak jestem taką leniwą babą i nie chce mi się rodzić, to powinnam radzić sobie sama, pobyt tam to był prawdziwy koszmar, żadnej pomocy wyjaśnień, faktycznie problem ze sztucznym jedzeniem, jak po karmieniu dziecko wszystko zwróciło i poprosiłam o dodatkową porcję, to p. pielęgniarka powiedziała, że "przekarmiam dziecko" potem przez 4 godz. uspokajałam i kołysałam płaczące dziecko zanim przyszedł lekarz i kazał je dokarmić, a i wtedy z łaską dała tą butelkę.
Natomiast profesjonalizm lekarzy , brak komplikacji po cc i zdrowe zadowolone dziecko sprawia, że następnym razem też tam pójdę :-)

~jam
2/5

Pobyt tutaj to porażka - zero informacji, wizyta lekarska to czysta formalność - nie informuje się pacjentki o tym co dalej będzie się z nią działo, jakie będzie mieć badania, kiedy może mieć zabieg. Lek. W. bada pacjentki na fotelu ginekologicznym, niezaścielonym papierem, dopiero kiedy a przyjść ordynator, który też nie kwapi się z udzieleniem informacji, fotel jest myty i ma papier osobny dla każdej pacjentki. Wtedy też pielęgniarki bardziej się starają. A tak - np. przynoszą leki tak, jak chcą, zastrzyki na podtrzymanie ciąży też dają tak, jak im się chce - często z 2-godzinnym opóźnieniem. Nie polecam, szczerze nie polecam, chyba, że chcecie się denerwować i stresować.

~Apk
2/5

Witam. Faktycznie opieka po cc to jakiś absurd. Fszystko z łaską i totalne zero informacji. Położne pochodzące do pracy z pasją to można na jednej ręce zliczyć. Reszta jest tu z przymusu, bo coś przecież muszą robić. Osobiście wysyłam do dyrekcji list z nazwiskami tych wredny kobiet i ich odzywkami. Nic dziwnego, że nikt nie chce tu rodzić, bo jedyny argument za to profesjonalizm lekarzy. W czasie asysty przy żonie po cc byłem naprawdę w wielkim szoku, że tylko śmiechy, filmy i pasjans im w głowie. Gdy porównałem opinie znajomych z profamilii czy lwowskiej to naprawdę strach się bać pozostawić żonę i dziecko pod opieką tych bab. Zaproponuję dyrekcji możliwość wprowadzenia ankiety co do opieki poporodowa.

~...xyzxyz...
2/5

Jeśli porównam opiekę nad żoną na patologii ciąży a porodówce to fakt jest taki że tym pierwszym się chce pracować i być miłym i pomocnym a tym z porodówki porostu nie. Po cc masakra. A jeśli zostajesz na weekend to położne robią co chcą. Pracuje tam również kilka świetnych kobiet i im dziękuję za profesjonalizm w podejściu do pacjentki i dziecka.

~Mama_TCP
1/5

Witam.
Trafiłam na położnictwo w tym szpitalu ze skierowaniem od swojego lekarza, który także pracuje w tym szpitalu, ale właśnie wybrał się na wakacje gdy ja miałam rodzić. Przezornie mój lekarz wysłał mnie do szpitala miesiąc wcześniej ze względu na głęboką, niewyjaśnioną małopłytkowość, cukrzyce ciążową i krótką już szyjkę, z zaleceniem leżenia. Pierwsze co usłyszałam "Po co Pani przyjechała" a już miałam plamienia. Muszę jeszcze dodać, że miałam lekką formę HPV ale mój lekarz nie chciał tego zbadać bo od początku wmawiał mi, że bezapelacyjnie zakwalifikuję się do CC z moimi przypadłościami i ze względu na bezpieczeństwo dziecka. W szpitalu usłyszałam, że gdy ordynator dowie się o HPV to nawet mnie nie dotknie.
Później to już jak jazda na rollercoasterze: słyszałam, że zajmuje łóżko innym mamom, że wymyśliłam sobie cesarkę bo nie chcę urodzić jak normalna kobieta, że kłamie i nie chcę własnego dziecka, że histeryzuje...skończyło się to atakami płaczu, krwawieniem z nosa, porodem w 36 miesiącu. Dzidziuś urodził się z cukrzycą, niskim poziomem płytek krwi, siniakami na całej buzi, głęboką żółtaczką i zapaleniem leczonym gyntamycyną. Nie widziałam dziecka przez tydzień aż jakaś położna zlitowała się nade mną i przyniosła mi dzidziusia do poprzytulania. Mleka prawie nie miałam, zwłaszcza że brałam pod koniec ciąży encorton 60mg. Później też słyszałam same "miłe" rzeczy - że jestem złą matką bo nie karmię piersią, a żeby dostać mleko sztuczne to trzeba było się ładnie oprosić. O 3ciej w nocy wkurzona położna (sama na dyżurze) z hukiem otwiera drzwi żebym uspokoiła dziecko bo ona sobie nie radzi - gdzie moje dziecko jest na naświetlaniu 24/7 w okularach, które robią mu jeszcze większe siniaki na oczkach. Ja wyszłam z tego szpitala w ciężkiej depresji...
Po wypisaniu ze szpitala były do mnie pytania czemu nie miałam CC - nie byłoby zapalenia, żółtaczki i hpv...musieliśmy przez rok chodzić z dzidziusiem do audiologa, neurologa, do tego wada serduszka, no i teraz zaczniemy sprawdzać czy hpv się przeniosło na gardełko.
Dla wszystkich nie wtajemniczonych HPV ma praktycznie każdy, usłyszałam w szpitalu że ma to 90% kobiet i nie mam się tym martwić.
Co do pielęgniarek - gdy zaczęły mi się bule porodowe to pani pielęgniarka, wysoka z czerwonymi włosami powiedziała mi że udaje, gdy okazało się że mam rozwarcie na palec to dostałam zastrzyk na rozluźnienie. Potem pani pielęgniarka poszła spać na krześle na którym rodzą kobiety a ja całą noc chodziłam ze skurczami. Urodziłam następnego dnia. Na szczęście to nie był weekend ani noc, bo nie dałabym rady, nieprzygotowana do naturalnego porodu, bo wmawiano mi całą ciążę że będę miała CC.
Następnego dnia przyleciała ruda do mnie uśmiechnięta że udało mi się jednak urodzić "normalnie". Jak zobaczyli moje posiniaczone dziecko i jak długo musiałam tam jeszcze być po porodzie to miny zrzedły i Panu dr który mnie przyjmować i Pani Hematolog, która twierdziła że nie chce własnego dziecka i Rudej...
Co do Pani dr która zajmowała się moim dzieckiem po porodzie - nie wolno było jej przerwać, obchód był albo go nie było, wszystko było tłumaczone takimi słowami jakby każdy skończył chociaż rok medycyny. Zostałam zrugana za próbę uzyskania informacji o stanie zdrowia mojego dziecka.
Nie będę już pisać o kąpieli dzidziusiów, przewożeniu mokrych główek na przeciągu po korytarzu. O koleżance z sali, gdzie mamy po porodzie i te w ciąży leżą na jednej sali i dziewczyna w ciąży nie mogła wytrzymać żadnego hałasu w nocy "bo ona musi się wyspać". Pozdrawiam. Mam nadzieję, że wyspała się po porodzie ;).
Nigdy nie byłam okazem zdrowia ale chciałam mieć dziecko. Myślałam że polski szpital sobie z tym poradzi, ale teraz zapłaciłabym prywatnej klinice i nie szła z polecenia mojego lekarza do zwykłego szpitala gdzie kobiety traktuje się jak pojemniki.
Rodziłam w dzień powszedni, bez znieczulenia bo nie dają, krzyczałam strasznie, ledwo dałam radę. Łaskawie ktoś postawił parawan obok mojego krzesła. Gdyby nie dwie uczące się położne które się przypatrywały, to by się mną tak nie zajęto. Później ktoś się spytał czemu tak krzyczę, no ciekawe czemu? Dziewczyna rodząca na krześle obok w ogóle nic nie krzyczała i miała trzy parawaniki - ciekawe, jak to możliwe?
Nie dajcie się dziewczyny omamić, jeśli nie ma się znajomości to nic Wam się nie należy. Powodzenia i unikajcie realiów NFZu.

~pacjentkaa
4/5

Jak czytam niektóre opinie, to wierzyć mi się nie chce.
Urodziłam tam 3 dzieci-pierwszy poród 2009 rok.
i 4 tez bym tam urodziła gdyby się kiedyś jeszcze trafiło.
Przebywałam w szpitalu także na patologii, a także dłuższy czas po porodzie ponieważ jedno z dzieci miało przedłużającą się żółtaczkę
Na plus:
-profesjonalizm lekarzy, wiedziałam że gdyby się coś działo dziecku nie stanie się krzywda. Sąsiadka z łózka obok(1 mój poród), której w trakcie porodu zaczęło sie odklejać łożysko w ciągu 5 minut była po cesarskim cięciu
-wygody, to nie hotel, wszystko co powinno wystarczyć na pare dni jest
-jedzenie dla mnie smaczne, panie podające miłe- ktoś podał, zabrał. Matki posiadające dzieci na pewno mnie zrozumieją.

Do zmiany:
-podejście pań z noworodków, tutaj sie niestety nic nie zmieniło na lepsze, od czasu gdy w 2009 r. sąsiadka z sali uczyła mnie karmić pierwsze dziecko. Gdybym ja tak podchodziła do swojej pracy, to pewnie bym już nie pracowała.
-ich uwagi nie na miejscu, często przykre
- co mi przeszkadzało w czasie trzech porodów, to to, że ze skurczami chodziłam po korytarzu, a właściwie klęczałam w najgorszych momentach, a obok mnie kręcili sie inni ojcowie. Nie ma sie gdzie schować pomiędzy rozwarciem najbardziej bolesnym, a początkiem skurczów partych, tak aby jednocześnie być w polu widzenia położnej.
-opieka lekarzy do noworodków także jest gorsza, gdy stara kadra odeszła do Pro-Familii

~rodzaca
1/5

Szpital jednym slowem masakra..bardzo żaluje ze tam rodzilam.W godzinach nocnych odeszly mi wody plodowe wiec udalam sie do gabinetu informjac o tym a pielegniarka odeslala mnie na sale porodowa. Po przyjsciu na sale porodowa , polozna spala na lozku do rodzenia. Gdy laskawie do mnie wstala poinformowalam ja , ze odeszly mi wody plodowe a ta zaczela na mnie wrzeszczec ze skad wiem ze to sa wody , moze to sluz. Po podpieciu mnie do badania ktg nastawila sobie budzik i poszla dalej spac. Po wykonaniu badania kazala mi wrocic na swoja sale i polozyc sie spac twierdzac zebym sie wyspala, poniewaz nie bede miala pozniej sily caly dzien rodzic.Z gory mi oznajmila obym nie rodzila na jej zmianie i kazala przyjsc za 3 godziny, gdzie lekarz mnie zbadal i rozwarcie bylo na 3 palce. Po pol godziny od przyjscia na sale rozpoczely sie ogromne skurcze co 2 minuty i bole krzyzowe przy ktorych zwijalam sie na korytarzu. Ponownie udalam sie do poloznej ktora znowu spala i laskawie wykonala badanie ktg i bezczelnie caly czas ziewala i bylataka zla ze w ogole przychodze i glowe jej zawracam. Dzieki takiej,, poloznej" ktora przeciagala caly porod i nic nie robila zebym urodzila naturalnie i kolor wod plodowych zmienial kolor po tylu godzinach. Po przyjciu o 7 rano drugiej zmiany odrazu zdecydowano o cc a polozna odrazu byla zbulwersowana dlaczego cc jak sa warunki do rodzenia. Szkoda tylko ze nie chciala mi pomoc w tak waznym momencie urodzenia pierwszego dziecka.Nie polecam tego szpitala-NIGDY WIECEJ

~rodzaca bis
2/5

niestety, mogłabym się podpisać pod wpisem "rodzącej", rodziłam początkiem 2013, położna nie zrobiła nic żeby mi pomóc urodzić naturalnie, leżałam i czekałam na kolejne skurcze, mąż nie chciał byc na sali porodowej (mi też na tym nie zależało) więc byłam sama ze sobą od ok. 22,00 do 6,40, z bólu nie wiedziałam co się wkoło dzieje, położna siedziała tylko przy stoliku i nic się nie odzywała. jedynie lekarz, który co jakiś czas przychodził dodawał mi otuchy, jak miała się kończyć zmiana, przyszedł ponownie lekarz stwierdził seledynowo-zielone wody zarządził cc, dzięki temu o przed 7,00 urodziłam córeczkę. mimo złych wspomnień za dwa miesiące znowu rodzę- w tym szpitalu...poniważ chodzę do ginekologa który tam pracuje ...może tym razem będę mieć więcej szczęścia

~mama anioła
1/5

Patologia ciąży to porażka lekarz opryskliwy zero info dla pacjenta nawet nie pofatygował się przeczytać skierowania ani przejrzeć dostarczonej przezemnie dokumentacji niepotrzebne pytania zadawane przez kolejnych lekarzy bo żaden nie zaglądał do dokumentacji koszmar dla kobiety która właśnie traci dzidka. Nigdy więcej....(pobyt od 28.03.2017 do 30.03.2017)

~Agatarr
4/5

Ja leżałam ponad tydzień na patologii ciąży ze skróconą szyjką i bakterią, na którą musiałam brać antybiotyk dożylny. Mam mieszane uczucia: panie położene są wspaniałe, pocieszą, doradzą, dodadzą otuchy. Wkłucie robią tak, że nic nie czuć. Większość lekarzy też super, odpowiedzą na każde pytanie, wszystko wytłumaczą. Aż pojawi się dr W. i na wszystkie pacjentki nakrzyczy i najchętniej wypisze bez względu jak się czują:-/. No i jak dostałam wypis nie było na nim informacji o bakterii, ani stosowanym leku. Sekretarka stwierdziła, że nie miałam posiewu, bakterii ani antybiotyku, nie ma tego w systemie i mam dopytać o to dr W. On na mnie nakrzyczał, że nie potrzebuje tych informacji, a jak chce to mam iść po nie do sekretarki. Zależało mi na tych informacjach i w końcu trafiły do poprawionego wypisu, ale sytuacja pozostawiła niesmak- czemu szpital próbuje przekłamywać dane? Mimo wszystko pod względem opieki medycznej sytuacja na Chopina wygląda dużo lepiej niż w Pro-familii, gdzie leżałam tydzień wcześniej.

~Ssgap
2/5

W Wojewódzkiej Przychodni Onkologicznej pielęgniarki nie umieją pacjentom pobierać krwi. Ciągle jakieś siniaki, guzy, pomimo uciskania wacika, no i ból. Wyjątkiem była taka jedna młoda (wyjątkowo piękna) pielęgniarka, która jako jedyna to potrafiła robić, ale już tam nie pracuje. Wstyd dla starszych z DOŚWIADCZENIEM. A i w takiej placówce, gdzie pacjenci mają naprawdę trudne żyły, bo to onkologiczni - to pielęgniarki powinny tam być raczej najlepsze...

~ggp
5/5

Witam. Powiedza mi Panie, ktore rodzily nie dawno w tym szpitalu jaka trzeba miec wyprawke dla dziecka? :) i jaki rozmiar ciuszkow kupowalyscie dla dzidziusia? 56 czy 62? ;) pozdrawiam

~Pefnetta
4/5

Jestem zadowolona z pobytu w oddziale. Chciałam spróbować urodzić siłami natury 1,5 roku po cesarskim cięciu. Obawiałam się reakcji personelu jednak spotkałam się z pozytywnym nastawieniem lekarza przyjmującego mnie na oddział,jak również od położnej która w czasie całego porodu udzielała mi ogromnego wsparcia, uspokajała, podtrzymywala na duchu. To w dużej mierze dzięki niej udało mi się urodzić siłami natury i miałam naprawdę dobry normalny porod. Pobyt w oddziale w porządku, warunki lokalowe także. Jedynym mankamentem jest to ze kobiety w początkowych fazach porodu zanim trafią na sale porodowa spędzają czas na korytarzu razem z innymi kobietami i ich mezami. Jest to miejsce gdzie ciagle chodzi ktos z personelu a więc zupełnie pozbawione intymności, prywatności.

~Msm
1/5

Dlaczego szpital nie przyjmuje pielęgniarek ? Pytam! Niby ich brakuje. Czekam już za długo po wysłaniu CV ! I jestem magistrem. Trochę nienormalne to wszystko w tej Polsce

~Annnaaaa
3/5

Rodziłam w tym szpitalu we wrześniu 2018. Sam poród OK. Lekarze pełen profesjonalizm. Problemem są położne na noworodkach. Chamskie, wyśmiewają pacjentki (pani, wiek 40+, została wyśmiana "że co myślała że ma menopauzę? A to ciąża...haha). Jedna nawiedzona położna przyszła po 22 żeby sprawdzać jak idzie karmienie, na siłę zaglądała w biusty, kazała pokazywać sutki, przy wszystkich na sali. Gdy dziecko trzeba dokarmić, trzeba błagać o mleko i z wielką łaską dają w strzykawce 10 lub 20 ml. Nie daj Boże gdy potrzeba więcej, np 40 ml i trzeba wziąć dwie strzykawki... obraza majestatu.
Czystość w łazienkach porażka. Ubikacja przez 3 dni była ubrudzona krwią i nie umyta. Słyszałam rozmowę jak salowe skarżyły się, że dostały ochrzan za założenie kostek do WC (bo za dużo zużyły).
Jedzenie jak by to kot wyrzygał... dosłownie wyglądało jak rzygi.

~Pacjentka 2018
3/5

Widzę że nic się nie zmieniło, urodziłam w lipcu 2018, też bałagania o mleko, nabawilam się depresji na początku przez te "Panie", a szkoda że tak jest bo lekarze i zazwyczaj wszystkie położne(tzn nie te od noworodków), jak najbardziej w porządku. Władze powinny coś z tym zrobić, tym bardziej że takie głosy słychać już od dawna.

Mati1234
1/5

Patologia ciąży, dramat nikt się Tobą nie interesuje, położne obrażone na cały świat, nie potrafią weflonu założyć. Mąż tam jest tylko przeszkodą według lekarzy, położnych, cały czas tylko wyganiaja na korytarz. Kobiety badają na sali z wszystkimi pacjentkami bezczelnie każą majtki ściągać i nogi rozkładać, przez trzy dni pobytu jedno USG, dopiero jak dziecko zmarło zaczęły się jakieś zainteresowania, 2 lekarzy, 2 położne i 4 studentów w świetnych nastrojach a tu matka z martwym dzieckiem. Sam poród, koszmar wydzieranie dziecka na siłę bo nie ma czasu, mąż jak zwykle na korytarzu bo... tak szef każe (a zależało nam nam wspólnym przejściu przez to wszystko). Po porodzie na korytarz i proszę łożysko rodzić bo na salę inne czekają, od pasa w dół goła i między ludźmi na korytarzu. Po czym głupie teksty że to nie normalny poród, po co się tak spinać. Po skardze do dyrekcji wyśmianie przez lekarzy że nic takiego miejsca nie miało. Omijać z daleka Rzeźnia.

Mati1234
1/5

Patologia ciąży, dramat nikt się Tobą nie interesuje, położne obrażone na cały świat, nie potrafią weflonu założyć. Mąż tam jest tylko przeszkodą według lekarzy, położnych, cały czas tylko wyganiaja na korytarz. Kobiety badają na sali z wszystkimi pacjentkami bezczelnie każą majtki ściągać i nogi rozkładać, przez trzy dni pobytu jedno USG, dopiero jak dziecko zmarło zaczęły się jakieś zainteresowania, 2 lekarzy, 2 położne i 4 studentów w świetnych nastrojach bez pytania, bez pozwolenia a tu matka z martwym dzieckiem. Sam poród, koszmar wydzieranie dziecka na siłę bo nie ma czasu, mąż jak zwykle na korytarzu bo... tak szef każe (a zależało nam nam wspólnym przejściu przez to wszystko). Po porodzie na korytarz i proszę łożysko rodzić bo na salę inne czekają, od pasa w dół goła i między ludźmi na korytarzu. Po czym głupie teksty że to nie normalny poród, po co się tak spinać. Po skardze do dyrekcji wyśmianie przez lekarzy że nic takiego miejsca nie miało. Omijać z daleka Rzeźnia.

~ja 123
1/5

Trafiłam do tego szpitala z uwagi ma to,że pracuje tam mój lekarz prowadzący ciążę z nadzieją, że będę pod dobrą opieką ja i moje dziecko. Niestety szybko okazało się, że warunki w tym szpitalu i opieka pozostawiają wiele do życzenia. Z uwagi na brak akcji porodowej pomimo upływu terminu personel zaczął stosować wobec mnie metody wywoływania,indukcji porodu. Wtedy też zaczął się mój koszmar. Pierwszego dnia zrobiono mi tylko ogólne badania,które nie wskazywały na rozpoczynający się poród. Postanowiono pozostawić mnie na obserwacji. Drugiego dnia o 6 rano pobudka na ktg i o 7 badanie na fotelu ginekologicznym przy grupie studentów,nie pytając mnie wcześniej o zgodę. Potem zrobiono mi test oksytocynowy i kilka razy dzienie robiono ktg. Niestety nadal brak skurczy i rozwarcia. Tak upłynął drugi dzień. Następnego dnia następne doświadczenia zaczęli na mnie przeprowadzać. Założono mi cewnik na rozszerzenie szyjki po którym dostałam strasznych bóli, w tym krzyżowych. Pani doktor zakładając cewnik była bardzo niedelikatna, spowodowała u mnie krwawienie. I tak się męczyłam aż do wieczora bez zadnych oznak rozwarcia. Dopiero ok.20 błagając o cesarkę została wyrażona na nią zgoda. Panie które przygotowywały mnie do operacji naprawdę miłe i życzliwe. Samo cc szybko i bez komplikacji. Natomiast dalsza część mojego koszmaru nastąpiła po porodzie. Położne traktowały mnie tak jakbym nie rodziła i że nie wiem co to ból porodowy. Odzywały się chamsko, wyganiały i dogadywały mojemu mężowi,który przy mnie był. Szczególnie pani o krótkich blond włosach odznaczała się ciętym językiem. Kazała mi wstać po znieczuleniu w kręgosłup przed upływem 12 godzin co okupiłam okropnym bólem głowy i karku. Na kazdym kroku coś im nie pasowało. A to że nie karmię piersią, a nie miałam pokarmu jeszcze bo po cesarce przychodzi pózniej. Trzeba prosić o mleko i ze wszystkim łaskę robią. Brak jakiegokolwiek współczucia i empatii. Nie polecam nikomu tego szpitala,wręcz odradzam. Nabawiłam się tam depresji. Przez co po powrocie do domu nie mogłam dać rady opiekować się dzieckiem. To nie jest szpital. To jest więzienie. Jedzenie takie, że na sam widok idzie zwymiotować. Nabawiłam się tam anemii mimo że całą ciążę miałam dobre wyniki. Kobiety nie wybierajcie się tam jeżeli chcecie godnie urodzić a nie być traktowane jak śmieci. Lekarze tez pozostawiają wiele do życzenia. Odradzam i jeszcze raz odradzam

~Rodząca 2019
4/5

Rodziłam na Szopena w styczniu 2019 roku. Polecam szpital, wybrałam go ze względu na panią dr u której prowadziłam ciążę i która tam pracuje. Akurat trafiłam na jej dyżur. Pani położna - anioł. Niestety nie pamiętam nazwiska, ale fantastyczna kobieta. Bardzo miła i pomocna. Były także studentki które również bardzo pomagały, dbały o mnie. Mąż mógł być obecny przy porodzie. Do dyspozycji były piłki, prysznic. Jeśli chodzi o znieczulenie to tylko farmakologiczne, szczerze mówiąc niewiele pomagało, ale ja nie odczuwałam tego bólu jako czegoś nie do zniesienia. Pierwsza faza porodu trwała 13 godzin, niestety skończyło się CC które przeprowadziła moja prowadząca pani dr. Ogólnie trakt porodowy wspominam dobrze, zarówno warunki jak i opieka. Na sali poporodowej również na jednej zmianę trafiłam na miłą panią, pionizacja po ok 10 godzinach. Druga zmiana pielęgniarek już nie była tak miła, ale to jak wszędzie chyba. Zależy na kogo się trafi. Ocena ogólna 4,5.

~Takajakaja
1/5

Potwierdzam, poród tam to koszmar... Trafiłam najpierw na patologie ciąży, z podejrzeniem hipotrofii w 38tc. Szybko zadecydowali że jednak wywoływanie porodu i tu zaczął się mój koszmar, najpierw jakoś żel, później cewnik (założony z delikatnością siekiery), na koniec oksytocyna. Po dwóch dniach wywoływania, w końcu cc z powodu braku postępu. Skoro było jakiekolwiek podejrzenie hipotrofii, czy nie powinni mnie od razu wziąć na CC???? A nie tyle męczyć... Dodatkowo masaże szyjki... Jezu... Naprawdę jak sobie to przypomnę to to było gorsze niż najgorszy koszmar. Dzięki nim już nigdy nie chce mieć dzieci. Sama cesarka spoko, rana zagoila się bardzo szybko. Położne na porodowce - super i dla nich plus. Położne od noworodków - kolejny koszmar. Tylko jedna, taka czarna, trochę grubsza była fajna, reszta masakra... Obrażone na cały świat, pretensje w głosie... I faktycznie walka o mleko :/ jakby to było za ich pieniądze, a może im się dorabiać nie chciało??? Jedna taka blond szm*ta była najgorsza. Paznokcie zrobione, tapeta na ryju, zero pomocy. Jedzenie fatalne, warunki - PRL, łazienki nawet zamknąć się na klucz nie da. Nie, nie i jeszcze raz nie!!!!!!

~JoannaJustyna
1/5

Rodziłam w tym szpitalu w kwietniu 2019 i z całego serca odradzam. Miałam cc, bo było zagrożone życie dziecka. Podczas cewnikowania weszła sobie pani położna noworodkowa (starsza blondynka po zgodę na zaszczepienie dziecka po porodzie) i skomentowała, że przez cc powinno się rodzić tylko dzieci chore i ,,zwadowane'',a lekarze w tym szpitalu ,,nie dają babom rodzić normalnie''. Podczas przenoszenia mnie na łóżko ,,transportowe'' na sali operacyjnej również blondynka stwierdziła, że ,,ta, to przynajmniej z 60 kg waży,a nie jak te inne krowy''. Następnie,jak zrobiłam córeczce zdjęcie, już na normalnej sali, to był komentarz po położnej ,,teraz takie matki,w jednej ręce dziecko,w drugiej telefon". W III już dobie,jak byłam sama już na sali, i córeczka płakała,bo miałam nawał mleczny i nie była w stanie uchwycić sutka, przyszła położna, która stwierdziła, że nie może mi już pomóc, ,,bo jutro wychodzę do domu i powinnam sobie radzić już sama''. Brak jakiejkolwiek pomocy,a poza tym chamstwo, chamstwo, chamstwo. Nabawiłam się depresji poporodowej i leczę ją do dziś. Każdemu z serca odradzam.

~Gość165
1/5

Warunki na Patologii ciąży dramatyczne ten oddział aż się prosi o remont. Pielegniarki mile oprócz 2 Pan zawsze razem na zmianie. Głośno obgaduja wszystkich i wszystko przy otwartych drzwiach. Lezalam na Patologii 4 tyg i dość się nasluchalam . Pozatym jak Panie , które poronily po zabiegu mogą leżeć na korytarzu gdzie przechodzi mnóstwo ludzi. Sala porodowa naprawdę nie daje ani odrobine intymności. Wchodzi kto i kiedy chce. Pozatym położne na noworodkach również nie miłe szczególnie 2 które też bywaly razem na zmianie "Nie mam czasu Pani znowu pokazywać jak przystwic dziecko zaraz mamy cc " "niech sobie Pani sama radzi już Pani pokazywalismy " "o płaskie brodawki Pani to nie będzie karmic" . Jesli Chcesz zostawic dziwcko na chwile na sali noworodkow to patrza krzywo , nie pozwalasz dokarmiac patrza krzywo. MASKARA !!! Chyba jedyny szpital gdzie nikt nie nosi plakietki z imieniem i nazwiskiem , A szkoda chętnie napisalabym o kogo chodzi.

Agawroclove
2/5

Rodziłam tam w grudniu 2018 - dramat! Lekarka przyjmująca (dość młoda, brunetka) była zła,
że została obudzona w nocy, okropnie chamska i niedelikatna - doszło do tego, że bałam się przyjść w nocy mimo wymiotów z bólu i czekałam do rana na następna zmianę!
Podczas porodu drzwi były otwarte, bez przerwy każdy wchodził i wychodził, położne rozmawiały o sałatkach i potrawach które zrobiły na święta w ogóle nie interesując się pacjentką. Jedna położna była super, młoda ale nie znam jej nazwiska i to ona pomogła mi przetrwać ten poród jak w rzeźni. Reszta kompletnie niedelikatna z komentarzami w stylu „dziewczyno ogarnij się!!”. Na noworodkach jeszcze gorzej, kompletnie ZERO wytłumaczenia jak przewijać dziecko, jak karmić itd. Leżałam tam tydzień i w drugiej dobie miałam objawy baby blues, non stop płakałam i usłyszałam od pielęgniarki „myślałaś, że macierzyństwo jest jak z kolorowych gazet? Teraz będziesz czuła się jak więzień we własnym domu”.... jedyna pomocna dłoń w tym szpitalu to wspomniana położna i pani doktor neonatolog, która pomogła mi zobaczyć życie w jasnych barwach :) oraz ginekolog Sławomir Januszek który walczy z systemem i komuną w tym szpitalu!!! Ps jedzenie jak dla psa. Nie polecam!

~Nieznajomal 1999
1/5

Nie polecam Tego Szpitala. Leżałam 2 tygodnie 2 tygodnie z moją córka to cały czas panie położne miały o coś wielkie wąty. Odciagalam pokarm to pewna położna powiedziała że się na matkę nie nadaje bo nie umiem dziecka piersią karmić. Nie wspominając że śpioszki i mleko dają z wielkimi pretensjami. Jeszcze do tego zadzwonili do MOPS że nie umiem się dzieckiem zająć i miałam przez to kontrolę. Jedna pani położna nawet mnie namawiała czy nie chce oddać córki bo jestem bardzo młoda mama (20lat) z całego serca nie polecam na palcach u ręki mozna policzyć mile położne. Przez ten szpital nabawilam się depresji i jak córka płaczę to naprawdę się zastanawiam czy się na matkę nadaje bo tak mi potrafili przez 2 tygodnie zniszczyc psychike

Inne usługi z kategorii Szpitale położnicze