Akademicki Szpital Kliniczny im. Jana Mikulicza-Radeckiego we Wrocławiu

Opis usługi Akademicki Szpital Kliniczny im. Jana Mikulicza-Radeckiego we Wrocławiu

Klinika Ginekologii, Położnictwa i Neonatologii Akademickiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu świadczy usługi medyczne kobietom w ciąży, rodzącym, położnicom i ich nowonarodzonym dzieciom na wysokim poziomie. Klinika Ginekologii, Położnictwa i Neonatologii ma łącznie 98 miejsc ginekologiczno-położniczych. Na oddziale jest też dziesięć miejsc intensywnej terapii neonatologicznej i dziecięcej. Co ciekawe, pielęgniarki i położne nie mają typowych dla wielu szpitali dyżurek, ale pracują w otwartej przestrzeni, za specjalnym blatem. Od 2011 roku w szpitalu działa Szkoła Rodzenia. Z zajęć w Szkole Rodzenia mogą korzystać kobiety ciężarne wraz z osobami towarzyszącymi, od 26. tygodnia ciąży, mieszkające we Wrocławiu. Zajęcia odbywają się dwa razy w tygodniu w godzinach popołudniowych. Jeden cykl zajęć dla każdej grupy trwa 10 tygodni, średnio 40 godzin.

Poziom referencyjny i specyfika Kliniki Ginekologii, Położnictwa i Neonatologii ASK we Wrocławiu
Klinika Ginekologii, Położnictwa i Neonatologii posiada III, najwyższy stopień referencji w zakresie opieki nad matką i dzieckiem. To oznacza, że są tutaj przyjmowane najcięższe przypadki – dzieci, które trafiają do kliniki często muszą walczyć o życie. Profesjonalny personel medyczny oraz wysokiej klasy sprzęt gwarantują pomoc na najwyższym poziomie, ratując istnienie nie jednego malucha. Przyjmowane są noworodki nie tylko urodzone w Szpitalu Akademickim, ale również z innych placówek w województwie dolnośląskim oraz z pobliskich regionów. Atutem kliniki jest nowoczesna, specjalistyczna pracownia USG wyposażona w aparaturę umożliwiającą obrazowanie w systemie 4D. Osoby które wykonują badania to najlepsi specjaliści posiadający certyfikaty FMF. W ośrodku promowane jest wykonywanie badań prenatalnych, które pozwalają na szybkie wykrycie wad genetycznych. Tutaj prowadzi się również badania wytrzymałości blizny po cesarskich cięciach, których celem jest ocena sposobu odbycia kolejnych porodów. Klinika Ginekologii, Położnictwa i Neonatologii ASK we Wrocławiu jest jedynym ośrodkiem w kraju, który posiada Dział Szybkiej Diagnostyki Płodu. Funkcjonuje ona na zasadzie „kliniki jednego dnia” i umożliwia precyzyjne diagnozowanie najbardziej trudnych i problematycznych przypadków, które później przekierowywane są do innych placówek medycznych.

Zakres działań specjalistycznych Kliniki Położnictwa
- ciąża wysokiego ryzyka HRP,
- hipotrofia płodu,
- niewydolność łożyska (unikatowa w skali świata ocena unaczynienia łożyska jako wykładnik wydolności łożyska),
- nadciśnienie tętnicze w ciąży,
- ciąża wielopłodowa,
- konflikt serologiczny,
- wady rozwojowe płodu z wykonywaniem wybranych leczniczych zabiegów wewnątrzmacicznych,
- diagnostyka prenatalna w zakresie badań genetycznych.

Zakres działań specjalistycznych Kliniki Ginekologii
- pełna diagnostyka i leczenie niepłodności małżeńskiej,
- endoskopia ginekologiczna,
- histeroskopia diagnostyczna i operacyjna (pierwszy w Polsce ośrodek, w którym zastosowano elektrody waloryzujące bipolarne w zabiegach histeroskopowych),
- laparoskopia w diagnostyce i leczeniu niepłodności,
- korekta wad narządu rodnego utrudniających rozród,
- diagnostyka i leczenie zachowawcze i/lub operacyjne endometriozy,
- diagnostyka i leczenie zachowawcze i/lub operacyjne nadmiernych krwawień macicznych,
- leczenie problemów zaburzeń statyki narządu rodnego i/lub nietrzymania moczu,
- zabiegi taśmowe w leczeniu nietrzymania moczu.

Zakres działań specjalistycznych Kliniki Neonatologii
Oddział o najwyższym stopniu referencyjności w zakresie opieki nad noworodkiem. Prowadzi pełen zakres działań wysokospecjalistycznych, szczególnie:
- intensywna terapia noworodków ze skrajnie niską masą urodzeniową,
- leczenie niewydolności krążeniowo-oddechowej noworodków wcześniaczych,
- diagnostyka i leczenie wad rozwojowych płodu.

Rzeczy przydatne w szpitalu
- rzeczy dla mamy: szlafrok, koszula nocna do porodu, dwie koszule wygodne do karmienia dziecka, kapcie, klapki pod prysznic, bielizna nocna, jeden ręcznik kąpielowy, dwa małe ręczniki, przybory toaletowe, grzebień, szczoteczka, pasta do zębów, podpaski typu maxi, papier toaletowy, chusteczki higieniczne, niegazowana woda mineralna, karta telefoniczna, telefon komórkowy, inne rzeczy uprzyjemniające czas porodu (MP3, ulubiona poduszka itp.),
- rzeczy dla dziecka: trzy cienkie kaftaniki lub body, trzy ciepłe bawełniane kaftaniki, trzy pary śpioszków lub trzy pajacyki, dziesięć pieluszek tetrowych i paczka jednorazowych, dwie bawełniane czapeczki bez wiązania, dwie pary skarpetek, kocyk lub śpiworek (rożek), delikatny ręcznik, chusteczki nawilżające, krem pielęgnacyjny.

Przed przyjęciem do porodu należy usunąć lakier z paznokci, ponieważ kolor płytki paznokciowej jest informacją o stanie zdrowia pacjentki.

WARUNKI NA SALI PORODOWEJ
- dwie sale jednoosobowe, dostępne nieodpłatnie, przystosowane do odbycia porodu rodzinnego,
- jedna sala trzyosobowa, z oddzielnymi stanowiskami,
- wszystkie sale mają własne łazienki, z pełnym węzłem sanitarnym (toaleta + prysznic),
- sala do cięć cesarskich,
- przy każdym łóżku jest słuchawka-pilot, którym można wezwać pielęgniarkę, światło nad łóżkiem,
- wyposażenie dodatkowe ułatwiające kobiecie poród: nowoczesne koło porodowe, piłki, worki sako,
- możliwość uczestniczenia w porodzie i przebywania na sali z pacjentką osoby bliskiej – nieodpłatnie.

WARUNKI NA SALI POŁOŻNICZEJ
- dziewięć sal położniczych dwuosobowych i jedna sala intensywnego nadzoru,
- sale w systemie rooming-in, tzn. zdrowy noworodek przebywa przez cały czas na wspólnej sali z matką (w salach możliwość ustawienia ruchomych łóżeczek dla noworodków),
- wszystkie sale mają własne łazienki z pełnym wyposażeniem, m.in.: toaleta, kabina prysznicowa, półki na przybory toaletowe, lustro, umywalka,
- możliwość przebywania osoby bliskiej z pacjentką maksymalnie do godziny 22.00., bez nocowania na oddziale – nieodpłatnie,
- dwa pokoje laktacyjne, w których matki mogą zająć się dzieckiem pozostającym na oddziale.

ZNIECZULENIE
- znieczulenie dożylne – nieodpłatnie,
- znieczulenie zewnątrzoponowe ze wskazań lekarskich i na życzenie pacjentki (przy braku przeciwwskazań lekarskich – wymagana wcześniejsza konsultacja z anestezjologiem) – nieodpłatnie.

DOSTĘPNE RODZAJE PORODU
- poród naturalny – bezpłatnie,
- poród w pozycji wertykalnej – bezpłatnie,
- poród na kole porodowym – bezpłatnie,
- poród rodzinny (informacje o porodzie rodzinnym udzielane w Szkole Rodzenia, dostępność w miarę wolnych miejsc) – bezpłatnie,
- poród przez cięcie cesarskie – bezpłatnie.

INNE
- nacięcie krocza nie jest wykonywane rutynowo, tylko w sytuacjach tego wymagających, m.in. w: ostrym stanie zagrożenia dziecka w końcowej fazie porodu, zagrażającym pęknięciu krocza, ostrym kącie podłonowym, odgięciowym ułożeniu główki dziecka, porodzie dużego płodu itp.

POBYT W SZPITALU PO PORODZIE
Bezpośrednio po porodzie dziecko ma kontakt z matką „skóra do skóry”. Noworodek jest kładziony na brzuchu mamy i wtedy też może nastąpić pierwsze karmienie. Tzw. kangurowanie trwa do dwóch godzin. Maluszek jest wstępnie badany i oglądany przez lekarzy, ale jeśli nie ma żadnych przeciwwskazań, nie zabiera się go od mamy, lecz pozwala się na bezpośredni kontakt matka – dziecko. Przy cesarskim cięciu, w zależności od stanu zdrowia matki i dziecka, bezpośredni kontakt może być odroczony w czasie. Pielęgniarki i położne na oddziale świadczą stały nadzór nad pacjentkami i ich dziećmi, pomagając w pierwszych próbach karmienia i pielęgnowania noworodka. Położne są również doradcami laktacyjnymi i w problemach z karmieniem piersią pomagają indywidualnie każdej mamie. Oddział jest wyposażony w bieliznę noworodkową, pieluchy tetrowe. Własne mogą być pampersy – według uznania rodziców. Szpital nie oferuje wyprawki dla dziecka, wymagane jest zakupienie kosmetyków pielęgnacyjnych i ubranek dla noworodka.

Psycholog:
W razie jakichkolwiek problemów natury psychicznej, typu baby-blues, depresja poporodowa itp., pacjentki są objęte pomocą psychologiczną. Mamy mogą liczyć na poradę i konsultację z doświadczonym psychologiem.

Rehabilitant:
Pomoc rehabilitanta po porodzie na Oddziale Położniczym jest świadczona obligatoryjnie. Stała pomoc jest również udzielana na życzenie pacjentek, np. w przypadku trudności z uruchomieniem się po cięciu cesarskim.

Przybliżony czas pobytu:
- po porodzie naturalnym bez komplikacji – 2 doby,
- po nacięciu krocza – 2 doby,
- po cesarskim cięciu – 3 doby.

Odwiedziny:
Odwiedziny pacjentek odbywają się w dni powszednie w godzinach 13.00. – 18.00., a w dni wolne od pracy od godziny 10.00. do 18.00. Osoby odwiedzające (w uzasadnionych przypadkach) mogą przebywać maksymalnie do godziny 22.00. Odzież wierzchnią i bagaże należy zostawić w szatni. Jedną pacjentkę mogą odwiedzać równocześnie najwyżej dwie osoby. W odwiedzinach mogą uczestniczyć tylko osoby pełnoletnie i dzieci powyżej siódmego roku życia. Ze względów epidemiologicznych lub innych ważnych przyczyn może być wprowadzony okresowy zakaz odwiedzin. W czasie trwania odwiedzin należy korzystać z krzeseł. Zabrania się siadania na łóżkach. Podczas wizyt lekarskich, wykonywania zabiegów czy konsultacji osoby odwiedzające muszą opuścić salę.

Wyżywienie:
Szpital ma własną kuchnię. Do szpitala nie ma konieczności zabierania własnych sztućców, ewentualnie można zabrać kubek na picie lub szklankę. Przy wyjściu ze szpitala jest również sklepik, w którym można kupić wybrane artykuły spożywcze.

WAŻNE TELEFONY
- Informacja – (71) 733 11 10
- Sekretariat (dyrekcja szpitala) – (71) 733 11 00
- Izba Przyjęć Ginekologiczno-Położnicza – (71) 733 14 42
- Klinika Ginekologii i Położnictwa (sekretariat) – (71) 733 14 00
- Klinika Neonatologii (sekretariat) – (71) 733 15 00
- Ginekologia (dyżurka położnych) – (71) 733 14 80
- Ginekologia (lekarz dyżurny) – (71) 733 14 70 lub 75
- Położnictwo i Neonatologia (dyżurka położnych) – (71) 733 15 80
- Położnictwo (lekarz dyżurny) – (71) 733 15 90
- Neonatologia (lekarz dyżurny) – (71) 733 15 26
- Rejestracja do Poradni – (71) 733 16 00
- Poradnia Ginekologiczno-Położnicza – (71) 733 17 67
- Poradnia Badań Prenatalnych – (71) 733 17 94
- Szkoła Rodzenia – (71) 733 14 51

Położenie na mapie Akademicki Szpital Kliniczny im. Jana Mikulicza-Radeckiego we Wrocławiu

Opinie o usłudze Akademicki Szpital Kliniczny im. Jana Mikulicza-Radeckiego we Wrocławiu

5 gwiazdek
9 głosów
4 gwiazdki
3 głosy
3 gwiazdki
3 głosy
2 gwiazdki
3 głosy
1 gwiazdka
3 głosy

Średnia ocen:

4/5
Napisz swoją opinię
Pomóż innym podjąć właściwą decyzję
~mina
2/5

Moja historia z tym szpitalem niech będzie oceną tego dobytku;-). Zdecydowałam się rodzić na Borowskiej ze względu na odległość od mojego miejsca zamieszkania-było mi po prostu najbliżej. Mimo iż słyszałam wcześniej niepochlebne opinie o personelu szpitala, w którym oprócz budynku, ponoć niewiele się zmieniło z dawnej "Dyrekcyjnej". Niestety, to co słyszałam i czytałam dane było mi doświadczyć osobiście. Sam poród u mnie akurat skończył się cc ( po której została mi brzydka blizna, ale o tym później), rodziłam na trakcie porodowym, bo w sali rodzinnej nie było miejsca. Szczerze powiem, że jak na taki wielki szpital, to porodówka jest naprawdę malutka i wcale nie jakaś super wyposażona. Są nowe sprzęty i łóżka, z których i tak ciężko zejść, ale tu już może się czepiam ;-) . Wyposażenie szpitala oraz fakt, że wszystko jest nowe, sprawia miłe wrażenie, niestety na tym muszę zakończyć pochlebstwa. Opieka porodowa i po porodowa jest straszna. Panie położne na sali porodowej w ogóle się nie interesują co się dzieje z kobietami, krzyczy, to niech sobie krzyczy, a co tam! Nikt nie podejdzie, nie poda wody, nie pomoże iść do wc... dla osoby, która rodzi po raz pierwszy jest to szok! Dla mnie był, szczególnie, że nastawiałam się na poród z mężem, a jak zostałam sama i nie mogłam uzyskać od nikogo pomocy, nawet w tak głupiej sprawie, jak wstanie z łóżka (musiałam się dosłownie wydrzeć, żeby któraś z pań łaskawie do mnie podeszła), to poczułam się bezsilna. Leżałam na łóżku obok "dyżurki" i akurat trafiła mi się poranna zmiana personelu- nocny był ok, bo stanowili go stażyści, w dzień przyszła kadra już pracująca i "stare" wyjadaczki okazały sie po prostu bez serca. Kiedy przewieziono mnie na salę do CC pani, która mnie przygotowywała miała mega focha, że musi popracować w sobotę rano, a przecież miała sobie pić kawkę do końca zmiany. Dostałam "opr", że mam źle założoną koszulę i na chama mi ją zdjęła.. Potem kazała się położyć i także na siłę zaczęła dociskać moje nogi do brody, a ja akurat miałam skurcz i poprosiłam, aby chwilę poczekała, na co usłyszałam, że nie ma na to czasu! Dobrze, że anestezjolog był na tyle uprzejmy, że poczekał. Potem leżałam na stole, a pani doktor, która mnie cięła z drugą, chyba uczącą się lekarką, opowiadały sobie jakie to promocję są w mieście na buty;-/ co podejrzewam poskutkowało tym ,że mam taką bliznę po cc, że tylko operacja plastyczna będzie ją w stanie zlikwidować :( Ale co tam, jakoś to przeżyłam. Potem była opieka na sali po cc. Proszę nie zrozumieć mnie źle, ale jest coś takiego, że człowiek wymaga choć trochę uwagi, szczególnie po takim zabiegu jak cc. Ja nie mogłam się podnieść, a nikt nie spytał się czy chcę zobaczyć swoje dziecko. Dopiero po 8 godzinach, gdy pozwolono mi wstać, poszłam zobaczyć syna. Ja się pytam, co się dzieje z całą akcją "rodzić po ludzku"? Jak się traktuje kobiety w szpitalach? Tyle się mówi o kontakcie skóra do skóry, gdzie na Borowskiej pokazują CI dziecko przez ręce i nawet nie możesz go dotknąć! Co z tego że jestem po CC, jak mogę przecież utrzymać dziecko, mam sparaliżowane nogi a nie ręce! Na Borowskiej każdy robi co chce! Tak samo po porodzie - nikt nie przyszedł mi pomóc przystawić syna do piersi, od razu dali mu butlę BEZ PYTANIA!!! A tyle się mówi o karmieniu piersią, że już w szpitalu mają być pomocni! GUZIK! NIE NA BOROWSKIEJ! Potem tylko w kartę dziecka wpisują CI "Karmienie mieszane" i po tym dochodzisz do wniosku, że jednak nie byłaś jedyną która karmiła swoje dziecko... Ponadto personel jest mega niesympatyczny! Mogę na palcach jednej ręki policzyć osoby pomocne w tym szpitalu. Panie śpią sobie po kątach w nocy, a gdy chcesz się o coś zapytać to traktują cie jak piąte koło u woza. Nawet nie zmieniły mi koszuli, którą pobrudziłam odchodami poporodowymi... zlitowała się nade mną salowa(!!!), która dała mi czystą koszulę! (Miałam swoją, ale na sali po cc, można nosić tylko szpitalne). Wyszłam w czwartej dobie, ale niestety musiałam wrócić na fototerapię z dzieckiem, które i tak wypisali do domu z podwyższoną bilirubiną, a potem robili problemy, żeby mnie znowu przyjąć na oddział:(. I znowu się zaczęło. Syn leżał na 4 piętrze, a ja na 3 na patologii. Dochodziłam na karmienie na zawołanie, tzn. panie po mnie dzwoniły. To jeszcze pół biedy, ale koszmar zaczął si, gdy miałam czelność zapytać czemu mój syn leży bez opaski na oczy, w końcu to są promienie UV.. Dostałam odpowiedź, cyt. "przecież nie siedzę! niech pani nie będzie nadgorliwa..." :/ Wtf? Potem dwa razy podały synowi K i D jednego dnia, do czego nie chciały się przyznać, a wyszło tylko dlatego, że liczyłam tabletki. Nasłuchałam się po drodze, żebym nie była bezczelna, że się czepiam.... Inne dziewczyny też nie miały łatwo. Gdy koleżanka chciała wyjąć dziecko z inkubatora i je nakarmić, usłyszała, że ma się nie bawić, bo to nie lalka....;-/!!!! Lekarki też bardzo niesympatyczne, szczególnie taka jedna z aparatem na zębach. W ogóle nie chcą mówić, jakie badania wykonują, co się dzieje....zresztą matki na czas badania są wypraszane z sali!!!!! to jakiś absurd! gdzie są światowe standardy, że matka ma być cały czas z dzieckiem?? NIE NA BOROWSKIEJ!!! Podsumowując, nie polecam! Skusiłam się bo wydawało mi się, że coś sie zmieniło w tym szpitalu, jednak okazuje się że poza budynkiem, NIE ZMIENIŁO SIĘ TAM NIC!

~mina
2/5

Moja historia z tym szpitalem niech będzie oceną tego dobytku;-). Zdecydowałam się rodzić na Borowskiej ze względu na odległość od mojego miejsca zamieszkania-było mi po prostu najbliżej. Mimo iż słyszałam wcześniej niepochlebne opinie o personelu szpitala, w którym oprócz budynku, ponoć niewiele się zmieniło z dawnej "Dyrekcyjnej". Niestety, to co słyszałam i czytałam dane było mi doświadczyć osobiście. Sam poród u mnie akurat skończył się cc ( po której została mi brzydka blizna, ale o tym później), rodziłam na trakcie porodowym, bo w sali rodzinnej nie było miejsca. Szczerze powiem, że jak na taki wielki szpital, to porodówka jest naprawdę malutka i wcale nie jakaś super wyposażona. Są nowe sprzęty i łóżka, z których i tak ciężko zejść, ale tu już może się czepiam ;-) . Wyposażenie szpitala oraz fakt, że wszystko jest nowe, sprawia miłe wrażenie, niestety na tym muszę zakończyć pochlebstwa. Opieka porodowa i po porodowa jest straszna. Panie położne na sali porodowej w ogóle się nie interesują co się dzieje z kobietami, krzyczy, to niech sobie krzyczy, a co tam! Nikt nie podejdzie, nie poda wody, nie pomoże iść do wc... dla osoby, która rodzi po raz pierwszy jest to szok! Dla mnie był, szczególnie, że nastawiałam się na poród z mężem, a jak zostałam sama i nie mogłam uzyskać od nikogo pomocy, nawet w tak głupiej sprawie, jak wstanie z łóżka (musiałam się dosłownie wydrzeć, żeby któraś z pań łaskawie do mnie podeszła), to poczułam się bezsilna. Leżałam na łóżku obok "dyżurki" i akurat trafiła mi się poranna zmiana personelu- nocny był ok, bo stanowili go stażyści, w dzień przyszła kadra już pracująca i "stare" wyjadaczki okazały sie po prostu bez serca. Kiedy przewieziono mnie na salę do CC pani, która mnie przygotowywała miała mega focha, że musi popracować w sobotę rano, a przecież miała sobie pić kawkę do końca zmiany. Dostałam "opr", że mam źle założoną koszulę i na chama mi ją zdjęła.. Potem kazała się położyć i także na siłę zaczęła dociskać moje nogi do brody, a ja akurat miałam skurcz i poprosiłam, aby chwilę poczekała, na co usłyszałam, że nie ma na to czasu! Dobrze, że anestezjolog był na tyle uprzejmy, że poczekał. Potem leżałam na stole, a pani doktor, która mnie cięła z drugą, chyba uczącą się lekarką, opowiadały sobie jakie to promocję są w mieście na buty;-/ co podejrzewam poskutkowało tym ,że mam taką bliznę po cc, że tylko operacja plastyczna będzie ją w stanie zlikwidować :( Ale co tam, jakoś to przeżyłam. Potem była opieka na sali po cc. Proszę nie zrozumieć mnie źle, ale jest coś takiego, że człowiek wymaga choć trochę uwagi, szczególnie po takim zabiegu jak cc. Ja nie mogłam się podnieść, a nikt nie spytał się czy chcę zobaczyć swoje dziecko. Dopiero po 8 godzinach, gdy pozwolono mi wstać, poszłam zobaczyć syna. Ja się pytam, co się dzieje z całą akcją "rodzić po ludzku"? Jak się traktuje kobiety w szpitalach? Tyle się mówi o kontakcie skóra do skóry, gdzie na Borowskiej pokazują CI dziecko przez ręce i nawet nie możesz go dotknąć! Co z tego że jestem po CC, jak mogę przecież utrzymać dziecko, mam sparaliżowane nogi a nie ręce! Na Borowskiej każdy robi co chce! Tak samo po porodzie - nikt nie przyszedł mi pomóc przystawić syna do piersi, od razu dali mu butlę BEZ PYTANIA!!! A tyle się mówi o karmieniu piersią, że już w szpitalu mają być pomocni! GUZIK! NIE NA BOROWSKIEJ! Potem tylko w kartę dziecka wpisują CI "Karmienie mieszane" i po tym dochodzisz do wniosku, że jednak nie byłaś jedyną która karmiła swoje dziecko... Ponadto personel jest mega niesympatyczny! Mogę na palcach jednej ręki policzyć osoby pomocne w tym szpitalu. Panie śpią sobie po kątach w nocy, a gdy chcesz się o coś zapytać to traktują cie jak piąte koło u woza. Nawet nie zmieniły mi koszuli, którą pobrudziłam odchodami poporodowymi... zlitowała się nade mną salowa(!!!), która dała mi czystą koszulę! (Miałam swoją, ale na sali po cc, można nosić tylko szpitalne). Wyszłam w czwartej dobie, ale niestety musiałam wrócić na fototerapię z dzieckiem, które i tak wypisali do domu z podwyższoną bilirubiną, a potem robili problemy, żeby mnie znowu przyjąć na oddział:(. I znowu się zaczęło. Syn leżał na 4 piętrze, a ja na 3 na patologii. Dochodziłam na karmienie na zawołanie, tzn. panie po mnie dzwoniły. To jeszcze pół biedy, ale koszmar zaczął si, gdy miałam czelność zapytać czemu mój syn leży bez opaski na oczy, w końcu to są promienie UV.. Dostałam odpowiedź, cyt. "przecież nie siedzę! niech pani nie będzie nadgorliwa..." :/ Wtf? Potem dwa razy podały synowi K i D jednego dnia, do czego nie chciały się przyznać, a wyszło tylko dlatego, że liczyłam tabletki. Nasłuchałam się po drodze, żebym nie była bezczelna, że się czepiam.... Inne dziewczyny też nie miały łatwo. Gdy koleżanka chciała wyjąć dziecko z inkubatora i je nakarmić, usłyszała, że ma się nie bawić, bo to nie lalka....;-/!!!! Lekarki też bardzo niesympatyczne, szczególnie taka jedna z aparatem na zębach. W ogóle nie chcą mówić, jakie badania wykonują, co się dzieje....zresztą matki na czas badania są wypraszane z sali!!!!! to jakiś absurd! gdzie są światowe standardy, że matka ma być cały czas z dzieckiem?? NIE NA BOROWSKIEJ!!! Podsumowując, nie polecam! Skusiłam się bo wydawało mi się, że coś sie zmieniło w tym szpitalu, jednak okazuje się że poza budynkiem, NIE ZMIENIŁO SIĘ TAM NIC!

~cecylia
3/5

również byłam po CC i musiałam błagać żeby pokazano mi mojego syna!! Pielęgniarka z wielką pretensją przyniosła mi dziecko na raptem kilka sekund! Nawet go nie dotknęłam! O karmieniu piersią nie było mowy, dostał bez mojej wiedzy butelkę. Koszmar!

~cecylia
3/5

również byłam po CC i musiałam błagać żeby pokazano mi mojego syna!! Pielęgniarka z wielką pretensją przyniosła mi dziecko na raptem kilka sekund! Nawet go nie dotknęłam! O karmieniu piersią nie było mowy, dostał bez mojej wiedzy butelkę. Koszmar!

~Ala
5/5

Gorąco polecam szpital na Borowskiej. Urodziłam szybko i sprawnie, warunki super. Wspaniałe położne na porodówce, dzięki którym szybko urodziłam synka. Pani salowa dbala by było mi komfortowo i czysto. Oddział poporodowy jest ok., chociaz tutaj położne już nie takie pomocne, mogłyby się bardziej interesować dzieckiem i matką, zwłaszcza że to było np. moje pierwsze dziecko, miałam problem z karmieniem w pierwszym dniu, a położne dawały mi sprzeczne porady. No i tylko raz umyły mojego synka. Ogólnie było w porządku.

~Ala
5/5

Gorąco polecam szpital na Borowskiej. Urodziłam szybko i sprawnie, warunki super. Wspaniałe położne na porodówce, dzięki którym szybko urodziłam synka. Pani salowa dbala by było mi komfortowo i czysto. Oddział poporodowy jest ok., chociaz tutaj położne już nie takie pomocne, mogłyby się bardziej interesować dzieckiem i matką, zwłaszcza że to było np. moje pierwsze dziecko, miałam problem z karmieniem w pierwszym dniu, a położne dawały mi sprzeczne porady. No i tylko raz umyły mojego synka. Ogólnie było w porządku.

~QWERTYUIOP1
1/5

ZGADZAM SIE ZE WSZELKIMI ZLYMI OPINIAMI. Z ZADNA POZYTYWNA. MOGLABYM PISAC I PISAC, JAK PRACUJE TEN BURDEL NA KOLKACH. ALE WYMIENIE KILAK TYLKO RZECZY - NA SORZE CZEKA SIE KILKANASCIE NAWET GODZ. NA POMOC. PROSZE ZWROCIC UWAGE NA PIELEGNIARKI Z SORU - ZWLASZCZA TE MLODSZE. KAMERKA BY SIE PRZYDALA.. NA GASTROLOGII PIELEGNIARKA OCHRZANILA MNIE,ZE WCISKAM GUZIK I JA BUDZE. USLYSZALAM TYLKO "TU SIĘ ŚPI". DZIEKUJE BARDZO PANI Z GASTROLOGII ZA POMOC I PANU, KTORY STWIERDZIL,ZE JESTEM ZDROWA, A BYLAM TAK BARDZO CHORA, ZE LEDWO PRZEZYLAM :) POZA TYM ZGUBIONO MOJE WYNIKI, DZIEKUJE. LECZE SIE PRYWATNIE I W INNYM MIEJSCACH. I CALE SZCZESCIE

~notopa
5/5

Dnia 3 czerwca 2014 urodziłam synka poprzez cc w 38 tyg. ciąży. O godz. 4 nad ranem zaczęły się bóle. Nie wiedziałam, że to już "to" ;) Bóle skurczowe czułam już od kilku tygodni, różnica była taka, że te "prawdziwe" czułam w kręgosłupie. O godz. 10 miałam zaplanowaną wizytę u swojego ginekologa. Pojechałam na wizytę, zostałam podłączona do ktg, po 20 min. usłyszałam ochrzan od lekarza - czy pani nie rozumie, że pani już rodzi? :D Wróciłam do domu, rozmawiając w drodze przez telefon z mężem i przyjaciółką, kląc na wszystkich "niedzielnych" kierowców - "z drogi facet, bo ja k... rodzę" ;) Ok 12 pojechaliśmy do szpitala, po formalnościach na izbie przyjęć, zostałam skierowana na blok porodowy. W drodze na 4 piętro w windzie zaczęły odchodzić mi wody płodowe. Na sali porodowej zostałam znowu podłączona do ktg i leżałam czekając na swoją kolej na cesarkę, bo maluch ułożony był pośladkowo. W tym samym czasie, gdzieś obok (nie wiem, bo między stanowiskami porodowymi były ścianki dzielne) jakaś pani rodziła naturalnie. Położne bardzo ją wspierały i dopingowały. Za chwilę słychać było krzyk maluszka. Po 3godzinach leżenia zostałam zabrana na salę, gdzie miała zostać wykonana cesarka. Z racji dużej ilości porodów w tym dniu nie starczyło dla mnie koszul szpitalnych i dostałam do przebrania chirurgiczną bluzę lekarską ;) Przygotowanie do zabiegu trwało ok 20 min (rozmowa z anestezjologiem, rozmowa z lekarką towarzyszącą, rozmowa z neontologiem), wreszcie zastrzyk w kręgosłup i szybciutko musiałam się położyć zanim znieczulenie zacznie działać. Po minucie nic już nie czułam. Panie lekarki rozłożyły mi nogi i założyły cewnik. Przyszedł chirurg i zabieg się zaczął. Czułam dotyk, czułam lekkie szarpanie, słychać było odsysanie wód płodowych, później lekkie szarpnięcie i wreszcie o 16:46 płacz mojego synka :) Łzy same popłynęły mi z oczy ;) Lekarz coś tam mi dalej szarpał w brzuchu, a ja nasłuchiwałam krzyków mojego maluszka. Po chwili jakaś pani (zapewne położna, albo ktoś, nie wiem, nie pamiętam;) pokazała mi mały tłumoczek, z którego wystawała piękna główeczka mojego synka. Mogłam go pocałować i pogłaskać :) Lekarze zaczęli mnie w końcu zszywać, trwało to z 10 min. Po chwili zostałam przewieziona na salę wybudzeń. Na sali było łącznie ze mną 7 pań. Teoretycznie jest tam zakaz odwiedzin, ale w praktyce panie położne pozwalają bliskim na krótkie odwiedziny. Do mnie zaraz przyleciał mąż i mama. Zostałam podłączona do kroplówki nawadniającej, panie położne poinformowały mojego męża, żeby zaopatrzył mnie w wodę mineralną w butelce z "dzióbkiem" do picia. W momencie gdy zaczęłam poruszać palcami u stóp mogłam się napić, a pić chciało mi się strasznie. Do pokoju obok przywieźli mojego maluszka i mąż z mamą poszli go oglądać. Ból czułam od razu po cięciu. Na sali wybudzeń "należą się" 3 środki przeciwbólowe w 4 dawkach - 2 razy paracetamol, ketonal i tramal. Zaczyna się zawsze od najsłabszych. Zawsze wydawało mi się, że mam wysoki próg bólu, ale tylko mi się wydawało ;) Ból był coraz mocniejszy i żaden ze środków mi nie pomógł. Po ok. 30 minutach położna przyniosła mi synka i położyła obok. Mogłam go dotykać i całować i chyba tylko to pomogło mi przetrwać. Spać nie mogłam. W międzyczasie rozmawiałam przez telefon, chyba tylko po to, aby jakoś przetrwać ;) Po ok. 6 godzinach od cięcia trzeba było wstać, żeby nie zrobiły się zakrzepy. Tylko informacja o tych zakrzepach i siła woli zmusiła mnie do tego wstania (położna nie zmuszały do wstania, ale zalecały). Takiego bólu nie przeżyłam nigdy i nie da się go z niczym porównać. Wstałam, położna wyjęła mi cewnik ( do przeżycia) i musiałam się przejść kilka kroków. Nie wiem jakim cudem to zrobiłam. Wróciłam na łóżko. Żadna z pań na sali nie miała takich bóli jak ja. Niektóre nawet odmawiały środków przeciwbólowych. Ja zaczęłam się o nie modlić ;) Ok. godziny 1 w nocy położna zabrała malucha do pokoiku obok. Na wpół drzemiąc, na wpół "trwając" starałam się przeżyć do rana. Rano ok. 9 odwiedził mnie tato i przywiózł pyszną zupkę (ostatni posiłek jadłam dzień wcześniej o 8 rano;). Poprosiłam panią położna o przywiezienie malucha, żeby dziadek mógł go zobaczyć. Po zupce zmusiłam się do wstania i siusiu ( trzeba je zrobić max 12 godzin od zdjęcia cewnika, nawet jak się nie chce). Ból powodował zaćmienia. Kolejna dawka ketonalu i tramalu nic nie dały. Słuchałam cały czas rad pań położnych, które mówiły, że im szybciej zacznie się siadać i chodzić, tym szybciej ból minie, i cały czas próbowałam w to wierzyć. Ok. godz. 12 przyszła pani rehablitantka i pokazała ćwiczenia, które miały nas usprawnić ;) Zginanie nóg w kolanach na przemian podczas leżenia, wypinanie bioder do góry, stanie na palcach i opuszczanie się na nogi, krążenia ramionami, podnoszenie i zginanie na przemian nóg. Ćwiczyłam, podziwiając swoją siłę woli ;) W międzyczasie panie położne zmieniały co chwilę ligniny między moimi nogami ;) Po południu zostałam przeniesiona z synkiem na "normalną" salę poporodową twz. rooming. Sala bardzo ładna, 2 - osobowa, wyposażona w 2 przewijaki, szafki, zlew, zlewo-wanienkę. Na 1 salkę przypada jedna łazienka, z prysznicem i wc. Na oddziale przebywałam 3 dni. W międzyczasie maluch został zaszczepiony, został zbadany mu słuch. Codziennie był badany i dostawał wit. K i D. Po 4 dniach zostaliśmy wypisani do domu. Ból czuję nadal, szczególnie gdy się zasiedzę. Panie, które rodziły naturalnie widziałam jak żwawo śmigały po korytarzach, spały na brzuchu. Dziś mija 5 doba, nie biorę już żadnych środków przeciwbólowych, ale rana dalej ciągnie, szczególnie wewnątrz brzucha. Nie wiem czy po raz kolejny chciałabym przeżywać cc. Okaże się z biegiem czasu, ale z pobytu w szpitalu ogólnie jestem zadowolona.

pipi00
5/5

Niestety nie miałam okazji znaleźć się na porodówce, ale o patologii mogę napisać wiele. Wszyscy wspaniali, pomocni, zarówno położne, jak i lekarze. Warunki w szpitalu super. Bardzo komfortowo, czyściutko.

~pacjent
3/5

Niestety te wszystkie negatywne opinie są prawdziwe. To zwyczajnie zła organizacja, brak zainteresowania szpitalem i przychodnią ze strony kierownictwa szpitala, wszędzie potworny tłok, brak siedzących miejsc dla oczekujących pacjentów, spóźniający się lekarze, umawianie na godzinę nic nie daje, bo nie ma żadnych numerków, a lekarz nie wyczytuje z listy pacjentów, jesteś umówiony na 15, wchodzisz o 17. Często w gabinecie nie ma twojej kartoteki, więc pacjent biega gabinet-rejestracja, Ale kogo to obchodzi. najważniejsze, że kadra kierownicza ma przestronne gabinety i swięty spokój od pacjentów.

margarita5
5/5

3 tygodnie temu miałam w tym szpitalu 5 cesarkę. Nie będę się rozpisywać ale lekarzy i położne oceniam bardzo dobrze.
Dzięki nim moje dziecko żyje i ma się nieźle. Zostałam przyjęta w 34 tygodniu ciąży, dzięki przytomności umysłu docenta, który robił usg nie doszło do krwotoku z łożyska i pęknięcia poprzednich blizn, niezwłocznie podjęto decyzję o operacji. Małego wydobyto bardzo sprawnie jak na moje dramatyczne zrosty, w stanie dobrym ( 8 pkt). Cesarka wykonana po mistrzowsku i bez zbędnego trucia po co mi tyle dzieci albo, że kobiety nie kangury i blabla. Pełna kultura. Lekarze operujący tam ciężko pracują - po prostu robią swoje, przy czym mają spore zdolności i doświadczenie. To samo mogę powiedzieć o położnych, które dwoją się i troją, bo bywają dni, że jest młyn - kilka cesarek i ileś porodów naturalnych prawie jednocześnie. Nie straszne im nietypowe i bardzo trudne przypadki.
Potrzebowałam transfuzji to krew znalazła się od razu.
Jeśli chodzi o dokarmianie- bardzo propagowane jest kp, można też skorzystać z pomocy doradczyni laktacyjnej, ale nie ma terroru, jeśli matka sobie wyraźnie zażyczy ( jak w moim przypadku) dają butelkę i nie wyzywają od wyrodnych. Tylko trzeba szczerze powiedzieć czy się będzie karmić czy nie. Co pomyślą to ich sprawa, nie dokuczają.
Jedynym minusem jest chaos informacyjny i organizacyjny- ale ten szpital to moloch więc nie ma się co dziwić. Jedzenie nie jest najlepsze ale ogólnie da się wytrzymać.
Doskonałe wyposażenie i kompetencje personelu na R-ce gdzie są wcześniaki, z powodzeniem ratują tam dzieci ze skrajnym wcześniactwem - problemem jest tylko umieszczanie matek donoszących ściągnięte mleko, piętro niżej na ginekologii, bo na porodówce nie ma miejsc, gdyż szpital jest oblegany.
Ogólnie polecam, zwłaszcza gdy ktoś ma skomplikowaną ciążę lub wie, że konieczna będzie cesarka.

~grudniowka
5/5

Rodziłam w tym szpitalu w grudniu 2014. Porodu bałam się okropnie. Zdecydowałam się na szpital na Borowskiej w ostatniej chwili, wcześniej planowałam poród na Brochowie. Warunki bardzo dobre, najpierw leżałam na patologi ciąży. Byłam w sali 2osobowej z łazienką i wc. Personel bardzo miły. Na porodówce miałam okazje być 4 razy, ponieważ tam próbowano wywołać mi poród, raz byłam na sali rodzinnej, w której było tzn kolo do rodzenia. Każdej kobiecie na życzenie dawano znieczulenie. Warunkiem błlo 4cm rozwarcie. Na porodówce również panie były przemiłe. U mnie poród skończył się cesarka. Na sali operacyjnej relaks w postaci muzyki z radia:)
Oddzial poporodowy wspominam najlepiej, wszystkie panie były bardzo pomocne, miłe, uśmiechnięte. Pani od laktacji jestem wdzięczna do dziś. Dla mnie poród wiązał się ze strachem i bólem a do końca życia będę go wspominała bardzo pozytywnie . Cieszę się ,że rodziłam w szpitalu na Borowskiej:)

~Mama po cc
2/5

Trafiłam do tego szpiala z przekonaniem, że skoro jest to szpital kliniczny o III stopniu referencyjności, to opieka będzie super, jakże się pomyliłam... do szpitala trafiłam ze skierowaniem (umówiony termin przyjęcia z lekarzem z IP), akurat przed Bożym Narodzeniem, swoje trzeba było odsiedzieć, bo akurat była wigilia firmowa. Przez tydzień oddział funkcjonował w trybie ostrodyżurowym, więc o dowiedzeniu się czegokolwiek nie było mowy, później z resztą się nic nie zmieniło. Jakże widoczna była różnica w traktowaniu pacjentek tych, które miały w szpitalu lekarza prowadzącego ciążę! Ja w ciąży wysokiego ryzyka, z problemami przy dwóch wcześniejszych, zostałam potraktowana jak rozhisteryzowana idiotka, która się domaga nie wiadomo czego - na pytanie czy będę miała zrobione jakieś dodatkowe usg (na szybko takie było zrobione przy przyjęciu i waga dziecka znacznie odbiegala od tego, co ustalił lekarz prowadzący, a było podejrzenie hipotrofii) lekarz rezydent zbulwersował się, że domagam się dodatkowych badań i stwierdził, że ciąża jest zdrowa, bo jemu waga dziecka wyszła wyższa, a to tylko szacunkowa waga i wyszło na to, że lekarz z dwudziestoletnim doświadczeniem się pomylił, a pan po studiach nie! Dziecko urodziło się na pograniczu wagi przy hipotrofii. Na pytanie dlaczego nie biorą pod uwagę obciążonego wywiadu położniczego pan stwierdził, że najważniejsze jest, że jestem po dwóch cc. Zostałam skierowana do tego szpitala, żeby wykonano u mnie tzw. cięcie na zimno, mimo to czekano na akcję porodową! Na końcu ordynator po interwencji męża stwierdził, że i tak powinnam być wdzięczna, bo zajmuje miejsce innym pacjentkom (zapomniał dodać, że chodzi o pacjentki z prywatnych gabinetów lekarzy pracujących w tym szpitalu). Już miałam zmienić przybytek, ale mnie wzięli na cc. (jak stwierdził ordynator na życzenie mojego męża??). W kaźdym razie opieka poporodowa ok, chociaż jak sama położna z sali wybudzeń stwierdziła, różnie z tą opieką bywa, bo zależy od personelu. Prawda jest taka, że tą opieką trochę szpital zyskał, stąd dwie gwiazdki, samej patologii ciąży nie dałabym nawet jednej gwiazdki.

~Gość 123
4/5

Witam, ja nie mam jeszcze doświadczenia z salą porodowa i opieka, mogę wyrazić swoją opinię o patologii ciąży.
W 2017 trafiłam niestety na patologie ciąży, byłam przerażona, była to moja pierwsza ciąża i niestety okazało się że przestała się rozwijać.
Lekarze którzy mnie przyjmowali byli nie za mili, podczas ostatniego dnia i wypisu trafiłam na bardzo ludzkiego lekarza, który normalnie do całej sytuacji podszedł. Panie położne i pielęgniarki były bardzo miłe i sympatyczne, bardzo pomocne, kilka razy musiałam je niestety wezwać. Doradzaly, pocieszaly. lezalam na sali 3 osobowej a łazienka była łączona z drugą sala chyba też 3 os. Wszystko było w miarę czyste, sale zadbane.
Teraz jestem w drugiej ciąży,wszystko jest idealnie, jeszcze kilka mcy jest do rozwiązania ale myślę że wybiorę po raz kolejny Borowska.

~Katka83
5/5

W maju urodzilam synka przez cesarskie ciecie. Byl to moj drugi porod ale pierwsza cesarka. Troche sie obawialam Borowskiej ze wzgledu na rozne, czasem negatywne opinie. Bedac juz po musze powiedziec ze bardzo mile zostalam zaskoczona. Kadra medyczna na najwyzszym poziomie. W trakcie calego porodu byli obecni studenci/mlodzi lekarze, ale o dziwo nie przeszkadzalo mi to wcale. Jak sluchalam anestezjologa tlumaczacego jak podawac znieczulenie i jak wazna jest rozmowa z pacjentka i jej uspokajanie, pomyslalam ze wlasciwy czlowiek uczy naszych przyszlych lekarzy. Samo ciecie robil dr. Fuchs z mloda lekarka. NIe odstepowal jej na krok, rane tez szyli razem. Notabene super robota! Jeszcze lezac na sali operacyjnej pokazano mi synka, polozyli mi go na klatke. Pozniej opieka w sali poporodowej tez bardzo dobra. Przynosili bobasy do mam, ale tez pozwalali odpoczac. Lozka bardzo nowoczesne, wygodne z roznymi wariantami regulacji. Kiedy przyszedl czas wstawania 6h po cieciu, najpierw dostalam do odsluchania motywacyjne nagranie (naprawde pomoglo) a pozniej bardzo powoli zaczelam wstawac pod opieka poloznej. NIe zaluja srodkow przeciwbolowych, napradwe dbaja o mlode mamy i ich komfort. Sale sa 2-3 osobowe. Maz moze przebywac od rana do wieczora - to mi akurat troche przeszkadzalo bo kolezanka z pokoju miala wiecznie gosci. W nocy polozne przychodzily same z siebie jak tylko slyszaly ze cos sie dzieje. Troche dlugo czekalo sie na wypis - moze dlatego ze wychodzilam w niedziele. NIestety tez na oddziale bylo malo salowych - 1 na 2 oddzialy i niestety to bylo widac. Mimo ze pani sie dwoila i troila nie byla w stanie dokladnie i regularnie sprzatac. Ogolnie bardzo polecam! Personel mily, fachowy i dobrze zorganizowany, a to najwazniejsze!

~Ania201856
4/5

Szpital fajny czysto panie z patologii ciazy wszystkie prawie wszystkie sa w porządku jedna byla okropna i nie mila juz z wygladu ale coz jak to mowia rude sa wstretne ;) lekarze ok . Urodzilam szybko i sprawnie .

~Mama H
4/5

Miałam robioną cesarkę ze wskazań. Muszę przyznać, że po zabiegu opieka położnych na sali wybudzeń była świetna. Położna chodziła i pytała czy rana nie boli i podawała bez wahania leki przeciwbólowe. Dziecko było pod opieką drugiej położnej. Kangurowanie było zaraz po moim przyjeździe na sale. Położna przynosiła dziecko mamie gdy było głodne lub na życzenie matki. Na noc było w osobnym pokoju przez co można było wypocząć. Obie panie były bardzo grzeczne i pomocne. Gorzej jeśli akurat w danym dniu bylo dużo nieplanowanych cesarek. Wtedy czasem szybciej przenosili na zwykłą sale i kobieta od razu musiała zajmować się dzieckiem. Opieka neonatologiczna dziecka też bardzo dobra, aż byłam pod wrażeniem. Gorzej jeśli chodzi o kontakt z lekarzami. W dniu przyjęcia wywiad przeprowadzała ze mną rezydentka, która nie znała odpowiedzi na żadne moje pytanie. Mówiłam jej że cc mam mieć robione w znieczuleniu ogólnym, po czym przyszedł anestezjolog który o niczym nie wiedział i proponował znieczulenie miejscowe. Pobyt jednak wspominam bardzo dobrze. Nie żałuje wyboru i przy kolejnej ciąży na pewno tam wróce.

Aleksandra84
5/5

Moja ocena położnej.
Położna Beata Grenda rewelacja, położna z powołania. Nie wiem jaki był zespół lekarski ale pierwsza zmiana nie dała rady, wymęczyłam się okrutnie przez 12 godzin od 7.00 rano do 19.00 dodatkowo wszystkie badania robione podwójnie bo studenci. Jest to masakra kiedy masz skurcz a jedna położna po drugiej pakują Ci paluchy do pochwy żeby sprawdzić rozwarcie. To był to mój drugi poród gdzie pierwszy trwał 6 godzin. Gdy pojawiła się pani Beata kierowała wszystkim jak trzeba, była sama bez studentek, młoda, rzutka i bardzo ogarnięta. Dobrze wiedziała co robi i o wszystkim informowała, zaraz dała mi kroplowke z elektrolitami na wzmocnienie, zastrzyk na rozluźnienie szyjki itd.
Dzięki niej udało się bez nacięcia krocza gdzie lekarka już chciała ciąć.
Po zmianie obsady i zmianie sposobu prowadzenia porodu akcja rozkręciła się ponownie w 4 godziny a ostatnia faza trwała 25 minut.
Więcej takich kobiet i położnych.
Pani Beato, dziękujemy za pomoc w przyjściu na świat Alicji.

~AgataannaB
5/5

Rodzilam w szpitalu przy ul. Borowskiej w lutym 2020. Porod przez cc w 36 tc, poprzedzony dwutygodniowym pobytem na patologii ciąży. Byl to moj 3 porod, 2 cc, kazdy w innym szpitalu, mam więc porownanie. Nie mam najmniejszych zastrzezen do opieki na obu oddzialach Kliniki. Nigdy nie zlekceważono mojej obserwacji, prosby czy uwagi. Wspaniala opieka nad dzieckiem, (wykonano wszelkie badania, takze uwzgledniajac obciazenia chorobowe w rodzinie), jak i nade mną. Personel naprawdę dbal o zdrowie i samopoczucie matek, nie szczedzac lekow przeciwbolowych, sluzyl rada. Zawsze z usmiechem. Dużym plusem byly ponadto wizyty fizjoterapeuty. Polecam serdecznie.

~Oxytocyna
1/5

Przeczytałam wszystakie te opinie i tak się zastanawiam ile trzeba dać w łapę w prywatnym gabinecie np dr Fuchsa który pracuje na ginekologi tegoż szpItalia aby pisać brednie pt. opieka super ,lekarze się interesują, skrupulatnie udzielają informacji itp. Jak można pisać takie brednie ten SZPITAL to koszmar.!!!!Przestrzegam rodziłam w styczniu 2020 r. Byłam pacjentka dr Fuchsa placilam 280 za wizytę i teraz bardzo żałuję. Wydawało mi się ze będę pod dobrą opieka bez dawania w łapę

~Oxytocyny
1/5

Ciekawe tyle napisałam i tylko część z mojej opinii się wyświetla!!!gdzie jest reszta a całkiem negatywne opinie są odrzucane ?-rozumiem adminiatrator Brawo

Inne usługi z kategorii Szpitale położnicze