Szpital Powiatowy Wołomin

Opis usługi Szpital Powiatowy Wołomin

Szpital realizuje świadczenia medyczne dla pacjentów ubezpieczonych w Narodowym Funduszu Zdrowia oraz pacjentów nieubezpieczonych – według cennika usług medycznych. Szpital gwarantuje wysoki poziom świadczonych usług przez wykwalifikowany personel i specjalistyczny sprzęt medyczny. Ordynatorem Oddziału Ginekologiczno-Położniczego jest dr n.med. Ryszard Stańczak, specjalista II st. w zakresie położnictwa i ginekologii oraz I st. medycyny społecznej. Na oddziale pracuje ośmiu specjalistów II st. (w tym jeden z doktoratem), jeden I st. i pięciu lekarzy w trakcie specjalizacji oraz 35 położnych. Dyżur zabezpiecza dwóch lekarzy, w tym co najmniej jeden z II st. specjalizacji. Szpital Powiatowy Wołomin jest w stanie zapewnić opiekę matce i dziecku z porodu fizjologicznego, czyli naturalnego. Szpital świadczy usługi w zakresie I stopnia referencyjności w skali trzystopniowej, gdzie stopień I jest najniższy, a stopień III jest najwyższy, najlepszy. W razie komplikacji dziecko jest przewożone do specjalistycznej placówki. W kwietniu 2012 roku Oddziały Położniczo-Ginekologiczny i Noworodkowy spełniły wymogi II poziomu referencyjnego i od maja mają dostać kontrakt z NFZ. Oznacza to możliwość przyjmowania porodów od 32. tygodnia ciąży, porodów wielopłodowych i patologii ciąży. Kobieta może liczyć na całodobową opiekę lekarzy i pielęgniarek. Szpital realizuje program „Rodzić Po Ludzku” w oparciu o szkoły rodzenia. Ze szpitalem współpracuje kilka prywatnych szkół rodzenia. Oddział położniczy przyjmuje około 1800 porodów rocznie.

W 1998 roku Oddział Ginekologiczno-Położniczy uzyskał tytuł SZPITAL PRZYJAZNY DZIECKU nadany przez UNICEF. W marcu 2012 roku Szpital Powiatowy w Wołominie uzyskał recertyfikację od UNICEF na pięć lat, znajdując się tym samym w gronie innych szpitali, których celem jest stworzenie matkom odpowiednich warunków do karmienia piersią, a tym samym danie dzieciom szansy na zdrowe i szczęśliwe dzieciństwo. W Szpitalu Powiatowym Wołomin działa Oddział Neonatologiczny, który jest w stanie przyjmować najmniejszych pacjentów. Oddział Neonatologiczny jest ściśle powiązany z częścią położniczą Oddziału Ginekologiczno-Położniczego. Ordynatorem jest dr n.med. Elżbieta Kołodziejczak, specjalista II st. neonatologii. Kadrę Oddziału Neonatologicznego stanowią: trzech lekarzy II st. neonatologii, 18 pielęgniarek i dwie położne. Oddział na stałe współpracuje z kardiologiem dziecięcym (wykonuje na miejscu badania echa serca) i chirurgiem dziecięcym. Na oddziale jest całodobowy dyżur lekarski. Oddział Neonatologiczny pracuje w systemie rooming-in (dziecko przebywa cały czas na sali z matką). Co roku bierze udział w Światowym Tygodniu Promocji Karmienia Piersią. Szpital Powiatowy w Wołominie jest pierwszym szpitalem w Polsce, w którym pacjenci mogą korzystać z usług tłumacza języka migowego on-line.

WARUNKI NA SALI PORODOWEJ
- wszystkich stanowisk do porodu jest pięć,
- liczba wszystkich łóżek na Oddziale Ginekologiczno-Położniczym: 50,
- sale jednoosobowe i dwuosobowe,
- sale standardowe bez łazienki – łazienki wspólne dla wszystkich pacjentek, z umywalkami, lustrami, prysznicami, kabinami ubikacji,
- standardowy trakt porodowy oddzielony ściankami, z blatem komunikacyjnym,
- sala porodów rodzinnych,
- sala porodów wodnych,
- trzy boksy porodowe,
- sala cięć cesarskich,
- dodatkowe wyposażenie: wanna porodowa z hydromasażem, worki sako, piłki, materace, stołek do rodzenia, drabinki,
- niefarmakologiczne metody łagodzenia bólu porodowego: aromaterapia, masaż, muzykoterapia, ozonomatic.

WARUNKI NA SALI POŁOŻNICZEJ
- pokoje dwu- lub trzyosobowe,
- dwie sale jednoosobowe, o podwyższonym standardzie, z łazienką, dostępne za dodatkową opłatą – cena całościowa: 300-400 zł,
- wszystkie sale są w systemie rooming-in, to znaczy mama całą dobę przebywa ze swoim nowonarodzonym dzieckiem,
- osoba towarzysząca może zostać z kobietą po porodzie bez dodatkowych opłat, wymagane jest wcześniejsze zgłoszenie się do personelu medycznego przed wejściem na salę i zabranie obuwia na zmianę (klapki, kapcie) lub założenie ochraniaczy sanitarnych,
- na każdej sali znajduje się zestaw do pielęgnacji noworodka: przewijak, akcesoria pielęgnacyjne.

ZNIECZULENIE
- bezpłatne znieczulenie zewnątrzoponowe tylko ze wskazań medycznych,
- dostępne znieczulenia porodu podtlenkiem azotu (Entonox).

DOSTĘPNE RODZAJE PORODU
- poród w wodzie (inwersja wodna) – w obecnym czasie niepraktykowany,
- poród w pozycji wertykalnej – bezpłatnie,
- poród w dowolnej pozycji – bezpłatnie,
- poród rodzinny (kobiecie rodzącej może towarzyszyć jedna bliska osoba) – bezpłatnie,
- cesarskie cięcie (tylko ze wskazań medycznych).

INNE
- nacinanie krocza w przypadku: ostrego stanu zagrożenia dziecka w końcowej fazie porodu, zagrażającego pęknięcia krocza (mało elastyczne mięśnie kanału rodnego), ostrego kąta podłonowego, pomocy ręcznej, odgięciowego ułożenia główki dziecka, porodu dużego płodu, zagrożenia życia lub zdrowia matki lub dziecka.

POBYT W SZPITALU PO PORODZIE
Szpital nie zapewnia wyprawki dla dziecka, preferowane są ubranka własne, do pozostawienia w oddziale (jedna koszulka, jeden bawełniany kaftanik, trzy pieluchy tetrowe, jedna bawełniana czapeczka, jedna para śpioszków, jedna para skarpetek, kocyk). Szpital kieruje się realizacją programu „Dziesięć kroków do udanego karmienia”, do których należą m.in. karmienie piersią bezpośrednio po porodzie, nauka matek prawidłowej laktacji przez wykwalifikowane położne. Przy porodzie, jak i w czasie dalszego pobytu w szpitalu dziecko objęte jest lekarską opieką neonatologiczną. Na Oddziale Neonatologicznym są wykonywane szczepienia przeciw gruźlicy i WZW B i badania przesiewowe: testy w kierunku fenyloketonurii i hypotyreozy, badanie słuchu, badania obrazowe USG i RTG, badania analityczne i bakteriologiczne.

Opieka i wsparcie specjalistów:
Kobieta przebywa pod stałą opieką pielęgniarek i położnych. Nie ma możliwości umówienia położnej czy opłacenia sobie indywidualnej opieki po porodzie. Nie ma etatowego doradcy laktacyjnego, ale dwie położne są wykwalifikowane w nauczaniu karmienia piersią i pomagają kobietom przy pierwszym karmieniu dziecka.

Przybliżony czas pobytu:
- bez komplikacji – 2 doby,
- po nacięciu krocza – 2 doby,
- po cesarskim cięciu – 3-4 doby.

Odwiedziny:
Godziny odwiedzin są ustalone, codziennie od 15.00. do 18.00., ale jeśli bliskie osoby nie mogą w tym czasie odwiedzać kobiety po porodzie, można przychodzić na oddział w dowolnym czasie, byle nie rano – z powodu obchodu lekarskiego. Do godzin odwiedzin szpital podchodzi dość elastycznie.

Wyżywienie:

Szpital oferuje catering. Trzy posiłki w ciągu dnia wydawane o ustalonych porach: śniadanie, obiad i kolacja. Pacjentka powinna mieć swoje sztućce i kubek do picia.

WAŻNE TELEFONY
- Centrala – (22) 763 31 00
- Sekretariat – (22) 763 32 59
- Oddział Ratunkowy, Izba Przyjęć – (22) 763 32 15
- Nocna i Świąteczna Pomoc Lekarska, ul. Sasina 15 – (22) 773 56 89
- Oddział Ginekologiczno-Położniczy – (22) 763 31 06
- Trakt Porodowy – (22) 763 31 51
- Przychodnia Specjalistyczna – (22) 763 32 92 lub 94
- Przychodnia Specjalistyczna Dzieci – (22) 763 31 54
- Apteka – (22) 763 32 12
- Neonatologia – (22) 763 33 42
- Neurologia – (22) 763 31 71
- Pediatria – (22) 763 31 33

Położenie na mapie Szpital Powiatowy Wołomin

Opinie o usłudze Szpital Powiatowy Wołomin

5 gwiazdek
4 głosy
4 gwiazdki
12 głosów
3 gwiazdki
3 głosy
2 gwiazdki
4 głosy
1 gwiazdka
3 głosy

Średnia ocen:

3/5
Napisz swoją opinię
Pomóż innym podjąć właściwą decyzję
~JakubJakub
2/5

Niezbyt ciekawie wygląda ten szpital... żółta wanna, nie sprawie to dobrego wrażenia. Mnie to nie przekonuje.

~Edytka_Iwa
2/5

Ja słyszałam różne opinie na temat tego szpitala – i dobre, i złe. Ogólnie jednak wołomiński nie słynie z dobrej renomy no i zalezy od lekarza. Tutaj lepiej mieć swoją położną bo bez niej to meczarnia, możesz rodzić długo, moja sistra tak rodziła w sierpniu tamtego roku, nie miła położnej i żałowała bo się długo męczyła. Daję tylko dwie gwiazdki, sama nie zamierzam w przyszłości tam rodzić...

~Edytka_Iwa
2/5

Ja słyszałam różne opinie na temat tego szpitala – i dobre, i złe. Ogólnie jednak wołomiński nie słynie z dobrej renomy no i zalezy od lekarza. Tutaj lepiej mieć swoją położną bo bez niej to meczarnia, możesz rodzić długo, moja sistra tak rodziła w sierpniu tamtego roku, nie miła położnej i żałowała bo się długo męczyła. Daję tylko dwie gwiazdki, sama nie zamierzam w przyszłości tam rodzić...

~MiracleDesire
4/5

Edytka_Iwa, ja rodziłam w szpitalu w Wołominie 2 miesiące temu, sala ponadstandardowa kosztowała 300 zł. Boks, gdzie można rodzić z mężem 100 zł. Położna Hanna - nie pamiętam nazwiska, bardzo miła kobieta. Jedyny minus, że nie mają znieczulenia, nawet z dopłatą. Tylko do cesarskiego cięcia albo ze wskazań medycznych. Ale ogólnie nawet fajny szpital.

~MiracleDesire
4/5

Edytka_Iwa, ja rodziłam w szpitalu w Wołominie 2 miesiące temu, sala ponadstandardowa kosztowała 300 zł. Boks, gdzie można rodzić z mężem 100 zł. Położna Hanna - nie pamiętam nazwiska, bardzo miła kobieta. Jedyny minus, że nie mają znieczulenia, nawet z dopłatą. Tylko do cesarskiego cięcia albo ze wskazań medycznych. Ale ogólnie nawet fajny szpital.

~Aneta
4/5

Po pierwsze opinie można napisać o czymś co się zna, a nie co się usłyszało od siostry, koleżanki, bratowej...
Miałam cesarskie cięcie w lutym tego roku (wskazania medyczne-pośladkowe ułożenie dziecka), na cc zostałam umówiona tydzien przed terminem porodu. Jestem zadowolona, zarówno z operacji (przygotowanie do cc, szybkie i sprawne cięcie i zszywanie, blizna ładna, szew nie za duży) jak i z opieki po, a także z opieki nad dzieckiem. Bardzo duzy nacisk kładziony jest na karmienie dziecka piersią, co może irytować, bo kobieta może się poczuć atakowana kilka razy dziennie czy przystawia dziecko, a co ile, a czy dobrze... a wiadomo poczatki mogą nie być łatwe. Ale dzieki tym naciskom, ale i pomocy w trzeciej dobie po cc miałam już nawał.
Nie miałam lekarza ze szpitala w Wołominie, więc nie byłam szczególnie traktowana, a mogę śmiało polecić ten szpital. Przez trzy doby pobytu trafiłam na różne zmiany dyżury lekarzy i położnych i ogólnie jestem zadowolona.

~Aneta
4/5

Po pierwsze opinie można napisać o czymś co się zna, a nie co się usłyszało od siostry, koleżanki, bratowej...
Miałam cesarskie cięcie w lutym tego roku (wskazania medyczne-pośladkowe ułożenie dziecka), na cc zostałam umówiona tydzien przed terminem porodu. Jestem zadowolona, zarówno z operacji (przygotowanie do cc, szybkie i sprawne cięcie i zszywanie, blizna ładna, szew nie za duży) jak i z opieki po, a także z opieki nad dzieckiem. Bardzo duzy nacisk kładziony jest na karmienie dziecka piersią, co może irytować, bo kobieta może się poczuć atakowana kilka razy dziennie czy przystawia dziecko, a co ile, a czy dobrze... a wiadomo poczatki mogą nie być łatwe. Ale dzieki tym naciskom, ale i pomocy w trzeciej dobie po cc miałam już nawał.
Nie miałam lekarza ze szpitala w Wołominie, więc nie byłam szczególnie traktowana, a mogę śmiało polecić ten szpital. Przez trzy doby pobytu trafiłam na różne zmiany dyżury lekarzy i położnych i ogólnie jestem zadowolona.

~patka
4/5

popieram Anetę. Niech wypowiadają się rodzące, a nie koleżanki i koledzy i na podstawie zdjęć. Rodziłam w lutym 2010, bardzo dobrze wspominam poród, duże zainteresowanie personelu, zawsze jest jakieś ale... ale drugi poród też planuję tam, więc to o czymś świadczy, dodam, ze nie jestem z wołomina i mogłabym rodzić w warszawie. Oddział odnowiony, czysty, super łóżka do rodzenia, ja rodziłam w sali rodzinnej, za którą nie płaciłam, można skorzystać z wanny, piłki itp, wszystko czyste. Są pokoje 1 dla młodej mamy i taty. Miałam i bez problemu przyjmowałam rodzinę. Niewielkaopłata, ok. 100 zł. Byłam. 2 doby w szpitalu.

~patka
4/5

popieram Anetę. Niech wypowiadają się rodzące, a nie koleżanki i koledzy i na podstawie zdjęć. Rodziłam w lutym 2010, bardzo dobrze wspominam poród, duże zainteresowanie personelu, zawsze jest jakieś ale... ale drugi poród też planuję tam, więc to o czymś świadczy, dodam, ze nie jestem z wołomina i mogłabym rodzić w warszawie. Oddział odnowiony, czysty, super łóżka do rodzenia, ja rodziłam w sali rodzinnej, za którą nie płaciłam, można skorzystać z wanny, piłki itp, wszystko czyste. Są pokoje 1 dla młodej mamy i taty. Miałam i bez problemu przyjmowałam rodzinę. Niewielkaopłata, ok. 100 zł. Byłam. 2 doby w szpitalu.

~Hanna
4/5

Rodziłam w Wołominie 9 lat temu. Jestem zadowolona. Obsługa miła. Za ok tydzień ponownie się wybieram na porodówkę do Wołomina - mam nadzieję, że wspomnienia będą takie same jak te z przed lat :)

~Hanna
4/5

Rodziłam w Wołominie 9 lat temu. Jestem zadowolona. Obsługa miła. Za ok tydzień ponownie się wybieram na porodówkę do Wołomina - mam nadzieję, że wspomnienia będą takie same jak te z przed lat :)

~marta_89
4/5

Witam przyszłe i obecne mamusie :)
Rodziłam w Wołominie w sierpniu 2010. Ogólne wspomnienia mam bardzo dobre. Podpisuję się pod tym, że jak się nie chodzi w czasie ciąży do któregoś z tamtych lekarzy, to trochę inaczej patrzą na rodzącą. Położną miałam "swoją" za małe co nie co w czekoladkach. Dziewczyna - super!! Nie mam pojęcia jak ma na imię, ale jak bym ją poznała, to całowałabym ją po rękach. Zrobiła dla mnie TYLE!! Była przy mnie cały czas, rozmawiała, pomagała, wspierała. Nigdy później jej nie spotkałam. Z tego co wiem, to powszechna jest tam praktyka załatwiania sobie położnej i nie jest to problemem.
Sala porodowa z wanną, drabinkami, piłką - super sprawa. I proszę mi wierzyć, to jest w tamtym momencie najmniej ważne, czy wanna jest przyżółcona czy śnieżnobiała... :)
Po porodzie miałam swój pokój i to jest uważam najlepszy pomysł na świecie i za to warto zapłacić.
Rodziłam z ordynatorem i biję mu brawo!!! :) Znalazł się człowiek właściwy na właściwym miejscu :)
Posiłki w szpitalu wiadomo, bez rewelacji, ale jest oki :)
O ile w szpitalu może być fajnie, to ja uważam swój pobyt w Wołominie, za bardzo fajny :)
Jak któraś z mam chciałaby jakieś szczegóły poznać o Wołominie, to proszę pisać marta644@wp.pl lub przez parenting :)

~marta_89
4/5

Witam przyszłe i obecne mamusie :)
Rodziłam w Wołominie w sierpniu 2010. Ogólne wspomnienia mam bardzo dobre. Podpisuję się pod tym, że jak się nie chodzi w czasie ciąży do któregoś z tamtych lekarzy, to trochę inaczej patrzą na rodzącą. Położną miałam "swoją" za małe co nie co w czekoladkach. Dziewczyna - super!! Nie mam pojęcia jak ma na imię, ale jak bym ją poznała, to całowałabym ją po rękach. Zrobiła dla mnie TYLE!! Była przy mnie cały czas, rozmawiała, pomagała, wspierała. Nigdy później jej nie spotkałam. Z tego co wiem, to powszechna jest tam praktyka załatwiania sobie położnej i nie jest to problemem.
Sala porodowa z wanną, drabinkami, piłką - super sprawa. I proszę mi wierzyć, to jest w tamtym momencie najmniej ważne, czy wanna jest przyżółcona czy śnieżnobiała... :)
Po porodzie miałam swój pokój i to jest uważam najlepszy pomysł na świecie i za to warto zapłacić.
Rodziłam z ordynatorem i biję mu brawo!!! :) Znalazł się człowiek właściwy na właściwym miejscu :)
Posiłki w szpitalu wiadomo, bez rewelacji, ale jest oki :)
O ile w szpitalu może być fajnie, to ja uważam swój pobyt w Wołominie, za bardzo fajny :)
Jak któraś z mam chciałaby jakieś szczegóły poznać o Wołominie, to proszę pisać marta644@wp.pl lub przez parenting :)

~arog
5/5

Witam,
W szpitalu w Wołominie rodziłam 3 razy (2008, 2010,2012). Wszystkie 3 były to cesarskie cięcia.
Standard oddziału, czystość na najwyższym poziomie.
Za każdym razem byłam coraz bardziej zadowolona. Zarówno lekarze jak i położne są naprawdę w porządku. Mój drugi poród był nerwowy, bo odklejało się łożysko, ale wszystko skończyło się dobrze.
Nie miałam żadnych powikłań i dolegliwości po porodach.

Nieco gorzej wygląda opieka noworodkowa - położne są mniej chętne do pomocy mamie niż te z ginekologii (ale porównując ją z opieką w innych szpitalach warszawskich - z opowieści koleżanek, tam jest podobnie).
Dlatego z czystym sercem wszystkim polecam Wołomin. Ja już się nie wybieram, bo trzy córcie mi wystarczą:)

~arog
5/5

Witam,
W szpitalu w Wołominie rodziłam 3 razy (2008, 2010,2012). Wszystkie 3 były to cesarskie cięcia.
Standard oddziału, czystość na najwyższym poziomie.
Za każdym razem byłam coraz bardziej zadowolona. Zarówno lekarze jak i położne są naprawdę w porządku. Mój drugi poród był nerwowy, bo odklejało się łożysko, ale wszystko skończyło się dobrze.
Nie miałam żadnych powikłań i dolegliwości po porodach.

Nieco gorzej wygląda opieka noworodkowa - położne są mniej chętne do pomocy mamie niż te z ginekologii (ale porównując ją z opieką w innych szpitalach warszawskich - z opowieści koleżanek, tam jest podobnie).
Dlatego z czystym sercem wszystkim polecam Wołomin. Ja już się nie wybieram, bo trzy córcie mi wystarczą:)

~Wojtek47
4/5

Oddział chirurgiczny ma wspaniałego ordynatora i świetnych lekarzy , cały personel jest OK.Jak się jednak okazuje to nie oni podejmują decyzje.Dnia 22 11 2012 zgłosiłem się na planową operację przepukliny.Przyjęto mnie na oddział , zrobiono potrzebne badania i wyznaczono termin zabiegu na 23 11 2012.O godzinie 16 zjawił się wreszcie anestezjolog , który pracuje jak się okazało wcześniej w szpitalu na Bródnie.UWAGA !!!! to lekarz ARTUR SOPIŃSKI , który wyrzucił mnie ze szpitala bo miałem zawał serca w maju 2012.Na nic nie zdały się zgody operujących mnie kardiologów ,odstawienie wszystkich wymienionych w otrzymanej od ordynatora ulotce leków na rozrzedzenie krwi , opinia lekarza kardiologa (ordynatora)Ten lekarz , który powiedzmy sobie prawdę z uwagi na swoje niskie kwalifikacje po prostu bał się mnie znieczulić nie przebierając w słowach wyrzucił mnie ze szpitala.Pojechałem natychmiast na oddział kardiologiczny i skonsultowałem się z lekarzami i anestezjologiem , którzy uznali decyzję tego Pana za kuriozalną i szkodliwą dla mnie , bo nie mogę prowadzić rehabilitacji po zawale.Uważajcie drodzy państwo bo jeśli traficie w ręce w/w "specjalisty" to czekają was problemy.Nie chcę prowadzić wojny ze szpitalem , bo ordynator i chirurdzy to kompetentni i mili ludzie , ale nie można oddawać procesu decyzyjnego w ręce opisanego wyżej człowieka, który wyrzuca pacjenta ze szpitala nie mając żadnej podstawy prawnej i przestrzegającego zasad podanych w ulotce informacyjnej wręczonej przez ordynatora w czasie kwalifikacji do operacji.

~Leona
4/5

Szpital całkiem przyzwoity, lekarze kompetentni, pielęgniarki również. Poród wspominam sympatycznie, położne mogłyby częściej przychodzić na salę, ale tak to nie mam zastrzeżeń.

~Euzebiusz
1/5

Witam we wrzesniu w 2012 roku trafiłam, do szpitala w Wołominie po wypadku samochodowym. Na oddziale chirurgicznym zero pomocy oraz wyjasnien od lekarzy czy pielegniarek, panie pracujace tam za kare bardzo chamskie i niemłe. Nie zycze nikomu takiej opieki po wypadku, poznieważ pomocy mozna oczekiwac tylko od rodziny czy znajomych. serdecznie odradzam!!!

~ewcia65
5/5

Rodziłam tam w lutym tego roku. Miałam cesarkę ze względu na złe ułożenie dziecka i szczerze polecam ten szpital. Personel bardzo miły i przyjaźnie nastawiony nie tylko do rodzących ale też osób towarzyszących. Mąż mógł mi towarzyszyć przez cały okres przygotowania do operacji, kiedy ja byłam na sali operacyjnej on został zaproszony do sali noworodkowej. Jak tylko wyciągnęli moją córeczkę została mi ona pokazana a następnie zabrana do taty. Mąż był obecny przy wszystkich zabiegach pielęgnacyjnych, które miała mała (standardowa procedura przy cesarce) a następnie aż do momentu przywiezienia mnie na salę pooperacyjną mógł sam pielęgnować małą. Oboje towarzyszyli mi na sali pooperacyjnej, położna zaraz po przywiezieniu mnie na salę pooperacyjną przyszła żeby pomóc przystawić dziecko do piersi. Dziecko było ze mną przez cały czas- chociaż jest możliwość oddać na noc jeśli kobieta nie czuje się na siłach samej zaopiekować noworodkiem po cc. Sale poporodowe 2-3 osobowe, czyste, chociaż w okresie zimowym przegrzane - ok26 stopni...

~tusiaz1
3/5

Witam,
ja zamierzam rodzić w ww szpitalu za kilka tygodni, ponieważ tam mam lekarza prowadzącego. Mam pytanie do mam, które tam rodziły: czy ja dobrze zrozumiałam, że moje prywatne ubranka dla maluszka MUSZĘ zostawić na oddziale? Nie mogę ich zabrać do domu???? Czy Wy też tak zrobiłyście?
Pozdrawiam

Aaaagata
5/5

Ja jestem bardzo zadowolona z tego szpitala. Nie wiem, jakie macie oczekiwania, co szpitali, ale moje zostały spełnione w 100%. Położna Małgosia Olszewska, która była przy naszym porodzie to Anioł nie kobieta. Dawała świetne wskazówki, podtrzymywała na duchu, dodawała odwagi i miała ciepłe słowo dla mnie i mojego męża. Byłam bliska tego, aby urodzić siłami natury, niestety mój synek okazał się za duży i personel podjął decyzje o cesarskim cięciu. Decyzja była podjęta po 2,5 h. Moim zdaniem dosyć szybko. Nie kazali mi długo czekać w tych bólach, które rzeczywiście wyczerpały mnie kompletnie. Po operacji, wszystkie pielęgniarki, położne bardzo miłe i uprzejme. Co jakiś czas pytały się jak się czuję i miały ciepłe słowo dla mnie i innych dziewczyn. To prawda, że kładą duży nacisk na karmienie piersią i zgodzę się ze to może troszkę irytować. Kiedy rodzi się 1 dziecko wszytko jest takie nowe i przerażające a tu jeszcze, co jakiś czas pytanie czy karmiłam piersią i jak mi szło. Natomiast teraz jestem bardzo wdzięczna, bo dużo mi to dało. Położne były cierpliwe i pomagały w trudnych momentach podczas karmienia. W nocy jak słyszały płacz dziecka zaraz podchodziły.
Na koniec dodam ze szew, jeśli mogę tak powiedzieć jest bardzo dobrze " zrobiony". Absolutnie polecam ten szpital jak również szkołę rodzenia "Perełkę" oraz wspaniałą położna Małgosie:):)

~Mycha23
1/5

Postaram się opisać moją historię jak najkrócej =) A więc w Wołominie rodziłam Córeczkę już prawie 5 lat temu i raczej wszystko było ok, natomiast jak rodziłam Synka w 2013 r. to prawie na każdym kroku miałam nerwy. Poród trwał całą noc, byłam wyczerpana i zniesmaczona obojętnością ponieważ położna poszła spać i pomogła mi dopiero nad ranem, ale nie to jest najgorsze... W drugiej dobie życia Synka po porannym obchodzie doktor która go badała poprosiła mnie o rozmowę w cztery oczy więc poszłyśmy na rozmowę na której zapytała się mnie czy zauważyłam, że Synek wygląda inaczej niż inne dzieci (dodam że dostał 10 pkt po porodzie) no i wygląda jak "normalne dziecko" ponieważ jej się wydaje że może mieć zespół Downa,a więc ja w szoku!!! Przerażona!!! No bo co dalej? Ta doktor była nawet miła i ludzka powtarzając,że to na razie tylko podejrzenia które zweryfikują póżniejsze badania między innymi genetyczne i tym podobne,ok, jak mąż do nas przyjechał porozmawialiśmy i ochłonęłam troszkę. Wezwali do Syna kardiologa bo słyszą "szmery" w sercu i trzeba to zweryfikować więc dla mnie to kolejny szok! Po badaniu kardiologa okazało się, że Syn ma wrodzoną wadę serca i podobno takie wady posiada ok 80-90% dzieci z zespołem i właśnie po wykonaniu echo serca Małego miałam okazję poznać jakże nie miłą, szczególnie nie sympatyczną i opryskliwa, arogancką i wiecznie fałszywie uśmiechniętą, apatyczną wręcz ordynator Elżbietę Kołodziejczak, która tylko na takiej podstawie była już pewna na 1000% że mój syn ma zespół!!!!!Bo wydaje jej się że ma według niej skośne oczy no i ta wada serca!!!! Ot tak bez potwierdzenia zrobiła sobie zabawę i rozrywkę! Mówiła mi o tym z wielkim uśmiechem przyklejonym do gęby że tylko podejść i trząchnąć!!!!!A oprócz wady serca nic innego u Syna nie stwierdzono. Nie wspominam jej miło bo bez badań genetycznych, bez potwierdzenia jej jakże błyskotliwej tezy nie miała prawa narażać mnie na taki stres a co za tym idzie mogłam stracić pokarm, a dzieci z wada serca mają mniejszą odporność więc to nie wyszło by mu na zdrowie,przecież mogła powiedzieć o swojej tezie np. mężowi, który przekazał by mi to delikatnie kolejna rzecz to to,że przenosili nas z sali do sali, przeprowadzka za przeprowadzką i jeszcze jakby tego było mało to umieścili nas na sali z kobietą chorą, która bierze antybiotyk, a sami mówili żeby uważać na Syna bo ma słabsza odporność i nawet mała infekcja może skończyć się leczeniem w szpitalu. Paranoja!!!!Byliśmy na tej sali może z 20 min. i gdyby nie to że ta kobieta się sama wygadała to nie wiem co by było i gdyby nie interwencja mojego męża, który zrugał personel i samego ordynatora całego oddziału ginekologicznego to nie wiem jak by się to skończyło bo szanownej ordynator już nie było w pracy... w rezultacie przenieśli nas ostatecznie na pojedynczą salę na której po opier..... męża miałam prawie że idealną opiekę bo latały przy nas jak oszalałe.Spędziłam tam tydzień i serdecznie miałam dość nerw i ciągłego gadania lekarzy, polożnych i pielęgniarek nie o sercu mojego Syna tylko o zespole Downa którego notabene nie stwierdzono na 100% ponieważ w Wołominie jak powiedziała mi "wspaniała"ordynator: "nie bawimy się w takie badanka"...po porodzie Córki w 2008 r. dałabym opinię dobra ale teraz po tych przeżyciach daję fatalną opinię na temat przekazywania jakichkolwiek informacji o stanie zdrowia dziecka!!! Pozdrawiam.

~misia1410
3/5

Rodziłam w tym szpitalu w 2011 roku, jestem zadowolona z opieki na porodówce (połozna moze malo zaangazowana). Lekarz przyjmowal dr Laskowski, mysle, ze to wlasciwy czlowiek na wlasciwym miejscu. Mialam powazne uszkodzenia krocza, bardzo dobrze je pozszywal, mily, kompetentny, nie narzuca sie z interwencjami.
Natomiast co do opieki na oddziale noworodkow mam duze zastrzezenia, pielegniarki niemile (poza jedna, niestety nie znam nazwiska), na sile dokarmiaja dzieci (tzn. dowiedzielismy sie o dokarmianiu naszego dziecka po fakcie), zdawkowo informuja o badaniach, a lekarki malo sie widuje.

~Aga2014
2/5

Rodziłam w tym szpitalu w 2010 i byłam zadowolona. Może opieka nad noworodkiem trochę słabsza niż się spodziewałam ale w styczniu 2014 rodziłam tam znowu.
Był to błąd!!!!!!
Trafiłam na patologię a po jednej nocy mój lekarz prowadzący wywołał mi poród. To uratowało życie mojego dziecka. I to tylko Jemu mogę dziękować - reszta fatalna.
rodziłam od 8 do 18. było koszmarnie. nie miałam skurczy więc mi je "robili" oksytocyną. Lekarz Laskowski trzymał mi rękę na brzuchu żeby mały się nie cofał. Urodziłam z ochroną krocza dzięki temu że syn był mały i położna z lekarzem sobie tak ustalili. Ona mi pomagała masowała i robiła dużo dobrego. wtedy wszedł ordynator "oddziału promującego poród z ochroną krocza" jak piszą powyżej i powiedział: "rozetnij to" laskowski i położna nic nie odpowiedzieli a ja się tak wkur.iłam że urodziłam następnym parciem.
I dopiero się zaczęło.
Położyli mi syna na brzuchu i tak zostawili. w sali było tak zimno że w tracie porodu zmarzłam. Nikt się mną nie interesował przez 1,5h. Mały się nie przystawił do piersi. Po tym czasie przyszła położna z którą rodziłam poprzednio i zauważyła że syn stęka. okazało się że jest wyziębiony mimo że leżałam z nim pod kocem i okryłam go wszystkim co miałam. zabrali go do inkubatora!!!!!!
ponieważ to moje drugie dziecko wiedziałam jak się powinno karmić chociaż zauważyłam że źle ssie. zapytałam pielęgniarę a ona zerknęła i stwierdziła że ok. Oczywiście później okazało się ze miałam rację.
Koleżanka obok korzystała z porad laktacyjnych. UWAGA bo to nowa jakość:
Kazały jej najpierw nakamić dziecko butelką mleka sztucznego (takiego że tylko się smoczek przykręca czyli dziecko pije zimne) a potem przystawić do piersi a potem odciągnąć mleko laktatorem! Dziecko ulewało to kazały znow nakarmić butelką! Do dziś nie karmi mimo chęci.
W salach było tak zmino że siedziałyśmy w skarpetach i szlafrokach a oni kąpią dzieci pod kranem!!!!
Ja miałam problemy po ciąży i powinnam być zbadana dodatkowo. Kiedy zapytałam o to lekarza na obchodzie usłyszałam: "jesteśmy położnikami i ja mogę pani macicę zbadać" po interwencji lekarza prowadzącego zbadano mnie. Dało się. Pani zastępca ordynatora Stelmach też robiła łaskę z tego badania. Dopiero po tym jak wybuchła afera wzięła się do roboty. Mimo moich fatalnych wyników i tego że nie chciano mnie wypisać nic nie robiono w mojej sprawie. Zainteresowała się mną tylko jedna lekarka dr. Bodorat (przepraszam jeżeli źle pamiętam nazwisko), mimo że nie była na obchodzie, przyszła do mnie pytać o samopoczucie i czy nic mnie nie boli etc.
PODSUMOWUJĄC:
Byłam zwolenniczką tego szpitala. Jednak widzę że osiedli na laurach. Traktują pacjentki jak bydło (większość osób poza chlubnymi wyjątkami wg. mnie dr. Laskowski, dr. Zdun, dr. Bodorat i jedna pielęgniarka z ginekologii)
Nie promują karmienia piersią i powinni mieć odebrane wszelkie certyfikaty z tym związane,
Nie wiem co myśleć o promowaniu ochrony krocza skoro pracownicy są bardziej zaangażowani niż ordynator. Dodam że nie poznałam żadnej innej kobiety która urodziła z ochroną krocza. Ordynator każe nacinać mimo że poród bez nacięcia jest możliwy.
Obchody są uwłaczające kobiecie. Wchodzą do pokoju i nie wiesz czy to obchód "noworodków" czy "matek". Nie przedstawiają się więc nie wiesz z kim rozmawiasz. Dla mnie odrażający był brak mycia rąk po wejściu do sali. Raz lekarz umył jak wszedł ale po zbadaniu jednej z nas od razu badał następną. Bez umycia rąk!!! I tak był lepszy niż reszta.
Po tym co przeszłam nigdy nie zdecyduję się już na porod w Wołominie! Bardzo wiele się tam zmieniło na gorsze! Osiedli na laurach i to daje się odczuć!"
P.S. Dr. Gołąbek nie zawodzi od lat. Do koleżanki na sali powiedział: "Nie siedź tak bo ci du.a pęknie i będziesz potem gadać że źle cie pozszywali!"

~Pam
1/5

Witam, ja rodziłam w Wołominie dwa razy (2012 i 2014).
Na porodówkę nie powiem złego słowa.
Za to opieka poporodowa i noworodkowa porażka!!!!!!!!!!!!!!
Nie wspominając już o wspaniałych obchodach (wchodzi grupa lekarzy, nie wiadomo czy do dzieci czy do mam). Teksty niektórych lekarzy po prostu godne pożałowania. A najlepsza wiedza w sprawach laktacji, każda osoba mówiła co innego. Ściśnięcie piersi jak krowie czy wyleci choć trochę mleka metodą na sprawdzenie czy je masz. Lekarze i położne niby przeszkolone w pomocy laktacyjnej to zwykłe konowały. Ja dzięki nim ściągałam kilka miesięcy pokarm przy pierwszym i drugim synku ponieważ nie zauważyli, że dzieci mają wędzidełka podjęzykowe, które uniemożliwiały im efektywne ssanie a to było powodem złych przyrostów na wadze. Pewnie nie byłabym tak wściekła gdyby nie to, że szukając pomocy znalazłam Panią doktor która uświadomiła mnie że nie dość ze młodszy ma wedzidelko (miał wtedy 6 tyg) to równiez i starszy (wtedy 2 lata). Tylko współczuła że przez niewiedze, głupotę i lenistwo lekarzy neonatologów z Wołomina nie mogłam karmić swoich dzieci. A na koniec przed wyjściem dostaje się karteczkę do podpisu, że została udzielona pomoc i porady w zakresie laktacji. PORAŻKA!!!!! Gdybym wtedy wiedziała to co wiem teraz to kazałabym im sobie tą karteczką wiecie co podetrzeć.
Podsumowując porodówka na 6+ (moim zdaniem) blok poporodowy, opieka noworodkowa a zwłaszcza wiedza w zakresie laktacji nie zasługuje nawet na 1, jest poniżej 0!!!!

~ewelkawolomin
3/5

Rodziłam w tym szpitalu w lipcu 2014. Przyjęto mnie o 19:00, zaprowadzono na trakt porodowy i stanęłam twarzą w twarz z potworem, nie położną... Olała moje "dzień dobry", bo pisała sms-a, potem podłączyła do ktg, skurcze co 3 min., dość bolesne, ochrzaniła mnie, że jestem słaba, bo skurcze wg. niej są lekkie a ja przesadzam i pewnie jeszcze długo postękam jak tak dalej będzie... Dalej, zapytałam się ją o coś związanego z porodem, usłyszałam jedynie "nie moja sprawa, zaraz kończę dyżur"... Szok. Cóż, nastał nowy dyżur o 20:00 i tym razem
trafiłam na cudowną położną! Prowadziła zajęcia w szkole rodzenia w szpitalu, na które uczęszczałam... Serdeczna, przemiła, anioł! Zaproponowała mi wannę, podpowiadała co i jak. Tylko jakaś salowa mnie uciszała przy partych, kolejna chamka. Poród postępował szybko, bez komplikacji, tak więc urodziłam o 21:20. Małą położono mi na brzuchu. Lekarz także trafiła się fajna. Potem łyżeczkowanie w narkozie (po porodzie zszywają zazwyczaj lekarze) i sru na salę. I tu koniec miłych uwag. Z racji tego, że miałam pojedynczą salę na końcu oddziału, nikt do mnie nie zaglądał, bo nie po drodze. Zostałam 'sama sobie' z dzieckiem bez możliwości odpoczynku. Miałam problem z karmieniem i chodzeniem, a nie miałam kogo poprosić o dokarmienie dziecka. Masakra, nawet nie potrafię opisać tego wszystkiego... Oddział noworodkowy nie lepszy. Zero zainteresowania, a pani lekarz neonatolog, ponoć ordynatorka czy zastępca (nie pamiętam) istna jędza! Wredna, chamska, bezczelna. Każde moje pytanie wyśmiewała! Ponadto, kiedy przez cały dzień nikt do nas nie zajrzał a w końcu ona się pojawiła to poprosiłam, aby jak spotka moją lekarz, przy okazji, to czy może ją zawołać... I to był błąd! Usłyszałam: "Nie jestem posłańcem" bluzgi i trzasnęła drzwiami. Tego dnia wypisałam się na żądanie, nie czułam tam si bezpieczna. Byłam samiuteńka, w sali nie było nawet guzika alarmującego. Więc jak masz problem, chodzić nie możesz to licz na farta. Chyba, że po dobie cię znajdą "padniętą"... Szpital tworzą ludzie. Nigdy nie wiadomo na kogo trafisz...